Są na świecie paradoksy. Lubowali się w nich filozofowie. Greccy też.
I co, skąd się biorą paradoksy? Moim zdaniem biorą się stąd, że na początku mamy błędne założenia, nie wzięliśmy czegoś pod uwagę, czegoś nie zauważyliśmy, lub odnosimy analogie nie koniecznie we właściwy sposób.
Człowiek to tylko człowiek. I tak wie bardzo dużo, bo korzysta z wiedzy zdobytej przez poprzednie pokolenia, powiela też, często, ich błędy. Dodatkowo ogranicza go własne poczucie wiedzy i pewności swoich decyzji, a także własny umysł, który często płata figle…. Stąd paradoksy i złudzenia, stąd zastępy ludzi kłócących się ze sobą i udowadniających swoje racje, gdy tymczasem racja może być po obu stronach, albo zupełnie gdzie indziej…
