#747 – akceptacja

W końcu przyszła akceptacja. Znienacka, w momencie kiedy się jej nie spodziewałem. Przyszła i została, właśnie wtedy gdy zrozumiałem, że nie naprawię wszystkich rzeczy, które popsułem, ani nie zmienię ludzi, bo tak mi się widzi i bardzo bym chciał. Kiedy przyszła, nagle opadł kurz, cały świat zwolnił i zrozumiałem o co chodzi. A chodzi po prostu o to, że mogę żyć bez wstydu i strachu, wyrażając to co czuję, to co widzę i robić to co sprawia mi przyjemność. Oczywiście nie wszystko zadzieje się od razu. Potrzeba działać tak jak jak niezsynchronizowana skrzynia biegów w motocyklu – musisz wyważyć moment obrotowy i czas – przycisnąć, odpuścić i popchnąć a wszystko wskoczy na swoje tory w jednej chwili, właśnie tej chwili kiedy trzeba.

Gdy trzeba przyspieszyć – przyspiesz, gdy trzeba zwolnić – zwolnij. Kiedy musisz zagrać dobrą rolę – zagraj ją najlepiej jak umiesz. A kiedy trzeba stanąć twarzą w twarz z wyzwaniem, bez mrugnięcia okiem stań z odwagą i wiarą w swoje siły. Czasem najciężej uwierzyć swoje możliwości, szczególnie wtedy gdy z tyłu głowy zdaje Ci się, że niewiele umiesz i wiesz. Czasem jednak wystarczy drobny wycinek wiedzy z różnych zakresów, aby używając intuicji, zdrowego rozsądku, odrobiny szczęścia i sprytu uzyskać rezultat, który jest bardzo satysfakcjonujący, a przy odrobinie dobrego Pi Aru wykazać, że jest wystarczający i przekraczający oczekiwania.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *