Wiele dzieje się wokół każdego dnia. Bardzo ciężko w tym galimatiasie informacyjnym odnaleźć i oddzielić plwa od ziaren i piach od maku. Tym bardziej, że chcąc nie chcąc, poza kontemplacją, myślami i afirmacjami przydałoby się znaleźć trochę czasu na fizyczne zgromadzenie i przygotowanie strawy, dzięki której nakarmimy swoją zewnętrzną powłokę. Jest to dla mnie bardzo duże wyzwanie, gdyż z każdym dniem widzę coraz więcej (pomimo wady wzroku 😉 ), a także wiem i rozumiem coraz większą grupę ludzi, w tym oczywiście siebie. Jest coraz więcej możliwości rozwoju osobistego, poszerzania horyzontów i zdobywania wiedzy – użytecznej i bezużytecznej. Dlatego nie waham się znaleźć czasu na refleksję i przemyślenie co jest ważne, co pilne i co najważniejsze a co jedynie szumem i szelestem w otaczającej rzeczywistości. Zachowuję jednak refleks by w porę zareagować, wyprzedzić pojawiające się zdarzenia przygotować lub w najgorszym przypadku – z uśmiechem i rozluźnieniem psychicznym przeprowadzić pojawiający się nowy plan, bazujący na dotychczasowych doświadczeniach i teoretycznych rozważaniach. Moich i mojej partnerki. A także innych ludzi, którzy są w moim otoczeniu.
Bo siła ludzka jednostki jest przeogromna, natomiast w parze doładowanej emocjami, komunikacją, zaufaniem, kooperacją, wsparciem i odnalezieniem synergii we wspólnych celach – rośnie do kwadratu.
Tak tworzy się spokój, energię i szczęście.
