#767 – przypowieść o Kreciku

Uwaga!!! To już na pewno ostatnia przypowieść w tym roku.

Obiecuję.

Opowieść bazowana jest na zasłyszanej ostatnio historii, dokładny autor i pochodzenie nieznane.

Był sobie raz Krecik niezwykły. Niezwykłość tej istoty polegała na tym, że oddychało to stworzenie otworem, który u innych służy zupełnie do czego innego, mianowicie odbytem.

Poza tą niezwykłością Krecik był bardzo znaną i cenioną osobistością, miał życie towarzyskie, swoje własne sprawy, nie stronił też od popitki i świetnej zabawy.

Pracował ciężko nad swym skromnym życiem, rozwijał się fizycznie i umysłowo, nie przeginał z piciem.

Wyruszył raz pieszo na szlak ku celowi – chciał się sprawdzić czy podoła wejść na górę wielką; Szedł i szedł, biegł nawet, Krecik, nasz bohater, transmitował to prawie każdy duży teater!

Dotarł więc do celu w świetle reflektorów i po szczytowaniu rozpoczął schodzenie. Dotarł z powrotem do domu, radosny i zmęczony. Zaraz gdy wszedł to usiadł, by odpocząć po wędrówki znojach.

Siedząc wspominał, chwałę i radości…

I umarł.

Bo zatkał sobie odbyt.

Morał z tej historii jest taki:

  • nie zawsze to co miłe jest dobre
  • odpoczynek może nas zabić
  • pamiętaj o swoich słabych stronach
  • każdy może mieć swoje 5 minut – ale stać Cię na więcej
  • zawsze możesz coś zrobić lepiej, ale ważne żeby nie zrobić czegoś zbyt słabo
  • siedzenie w domu jest niebezpieczne!
  • niestandardowe rozwiązania wymagają niestandardowej obsługi oraz indywidualnego podejścia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *