Uwaga!!! To już na pewno ostatnia przypowieść w tym roku.
Obiecuję.
Opowieść bazowana jest na zasłyszanej ostatnio historii, dokładny autor i pochodzenie nieznane.
Był sobie raz Krecik niezwykły. Niezwykłość tej istoty polegała na tym, że oddychało to stworzenie otworem, który u innych służy zupełnie do czego innego, mianowicie odbytem.
Poza tą niezwykłością Krecik był bardzo znaną i cenioną osobistością, miał życie towarzyskie, swoje własne sprawy, nie stronił też od popitki i świetnej zabawy.
Pracował ciężko nad swym skromnym życiem, rozwijał się fizycznie i umysłowo, nie przeginał z piciem.
Wyruszył raz pieszo na szlak ku celowi – chciał się sprawdzić czy podoła wejść na górę wielką; Szedł i szedł, biegł nawet, Krecik, nasz bohater, transmitował to prawie każdy duży teater!
Dotarł więc do celu w świetle reflektorów i po szczytowaniu rozpoczął schodzenie. Dotarł z powrotem do domu, radosny i zmęczony. Zaraz gdy wszedł to usiadł, by odpocząć po wędrówki znojach.
Siedząc wspominał, chwałę i radości…
I umarł.
Bo zatkał sobie odbyt.
Morał z tej historii jest taki:
- nie zawsze to co miłe jest dobre
- odpoczynek może nas zabić
- pamiętaj o swoich słabych stronach
- każdy może mieć swoje 5 minut – ale stać Cię na więcej
- zawsze możesz coś zrobić lepiej, ale ważne żeby nie zrobić czegoś zbyt słabo
- siedzenie w domu jest niebezpieczne!
- niestandardowe rozwiązania wymagają niestandardowej obsługi oraz indywidualnego podejścia
