Jajko czy kura. Co było pierwsze? Odwieczne pytanie mające odwrócić naszą uwagę od istotnych rzeczy. Wiele jest takich tematów, które po głębszej analizie wydają się bez sensu większego. Na końcu i tak będzie próba nabicia kiesy niezidentyfikowanym osobom, które z tej fortuny:
- nie skorzystają
- roztrwonią w bezsensowny sposób przyczyniając się do upadku moralnego
- przekażą kolejnym pokoleniom w celu szerzenia ciemnoty i zacofania pośród społeczeństw
- zasymulują chęć dzielenia się z potrzebującymi, do których trafi znikoma i niewielka część zebranych dóbr
Wszystko oczywiście pod przykrywką działań ku chwale ludzi lub kierujących nimi wszechobecnych i wszechmogących bóstw, które jednak wymagają niespożytej energii i pracy mas ludzkich pracujących niczym mrówki w budowie swego wielkiego i nieskończonego domu.
Być czy mieć? Naprawdę? Czy jesteśmy aż tak naiwni by wierzyć w te zapewnienia? A moze wystarczy podkulić ogon, opuścić głowę i skomleć cichutko pchając swój wielki kamień ku uciesze nadzorców, dozorców i doradców wskazujących nasze ułomności i wywołujących poczucie winy i strachu.
Pffffff….. Nie pierwszy, nie ostatni raz. Musisz wykonać tylko prosty rachunek sumienia. W co wierzysz, kim jesteś i czy naprawdę wierzysz w intencje tych, którzy mówią to co mówią, a robią to co robią?
Zrobisz co zechcesz. Sam czy w grupie. Na końcu dostaniesz to co dostaniesz, nie zawsze to na co zasłużyłeś czy zapracowałeś.
