#787 – Czernobyl

Pamiętam czasy katastrofy w Czernobylu. Pamiętam trochę, w sumie niewiele, bo miałem wtedy 11 lat. Była wiosna, początek kwietnia, chodziliśmy sobie po dworze, bawiliśmy się świetnie i nagle dorośli wpadli w jakąś panikę. Straszyli nas jakimś wybuchem, chmurą radioaktywną i generalnie jakimiś chorobami, śmiercią i końcem świata. Nagle zakazali chodzić na zewnątrz. W domu dali mi do picia jakąś wodę z jodem, a więc w szkole odmówiłem wypicia płynu Lugola czy czegoś tam.

Generalnie panika była duża, my przestraszeni, baliśmy się, że zginiemy, zmutujemy, urosną nam trzecie nogi.

Póki co, dożyłem do epoki koronawirusa, nic się dotąd nie zadziało. Może trzeba jeszcze poczekać?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *