Mały miś zamyślił się i przypomniał sobie słowa, które rano powiedział mu Krzyś:
Trudno jest zachować otwarty umysł. To jest fakt i pomimo zaprzeczeń a nawet potwierdzeń wielu stron, nie sposób nie zgodzić się z tą tezą. Mówiąc coś, pokazując, prezentując, jak muchy przy przy owocach, pojawią się zaraz krytycy, pseudoznawcy i zwolennicy własnych idei.
Próba głębszego zrozumienia cudzych intencji jest niepojęta, pomimo wydawałoby się powszechnego dostępu do edukacji i chęci prezentowania siebie jako ludzi otwartych mądrość i jedynie pozorną inność. W większości przypadków wychodzi jak zwykle chęć nagięcia interpretacji do własnego światopoglądu i hibernacji możliwych zmian jako zagrażających spokojowi i niezmienności egzystencjonalnej. Pragnienie narzucenia własnej wizji rośnie proporcjonalnie do kwadratu braku wiedzy praktycznej, teoretycznej czy choćby chęci nawiązania daleko idących prób zrozumienia kontekstu mającego często duży udział przy możliwej analizie poszczególnych pojawiających się przypadków.
– Tak – mruknął do siebie Miś – Jednak coś w tym jest! I sięgnął znowu do baryłki z miodkiem. – Szkoda zdrowia marnować i kopać się z koniem. Lepiej zająć się czymś pożytecznym, co może posłużyć innym.
