#797 – gry plan

Przeciągnął się przed oknem, patrząc na rozległy widnokrąg równiny pokrytej z rzadka pojawiającymi się drzewami i krzewami.

Nie miał wątpliwości, że nagroda będzie wielka, a odpowiednie osoby zadowolone. Nie minęło przecież więcej niż trzy lata gdy jego plan rozwijał się pomału w jego głowie, a już zaczęła się spełniać jego wizja. Zmiana mentalności ludzi już się zaczęła dziać i to w wykładniczym tempie! Nie minęło pół roku od rozpoczęcia wdrożenia a już większa część świata i ludzi zaczęła żyć w strachu i panice przed czymś co zostało wykreowane głównie w ich głowach i wirtualnym świecie. A wszystko pod przykrywką dbania o zdrowie(?), ochrony życia i spełnianiu heroicznego obowiązku dbania o innych. A wszystko w rękawiczkach, niekoniecznie białych, ale rękawiczkach.

Kraje, jeden po drugim zaczęły wdrażać model wirtualizacji i ograniczania normalnego życia, a ludzie stali się dla siebie bezwzględni, obcy i zawistni. Każdy był gotów odstrzelić każdego, kto śmie mieć więcej wolności niż inni. Ludzie zamiast chronić potrzebujących i faktycznie zagrożonych, zamknęli się w swoich domowych kokonach, aby zapaść w mentalny letarg i oddać się daleko idącej wirtualizacji i odizolowaniu od otaczającego świata. Oczywiście nie ze wszystkimi szło od razu dobrze, trzeba było odpowiedniej manipulacji, strachu, jeszcze więcej strachu i kar. Reszta to tylko kwestia czasu i cierpliwości. Po czterech miesiącach, najsłabsze psychicznie jednostki zaczęły świrować, media, odpowiednio sterowane, znakomicie odnajdywały odpowiedni kąt do naświetlania i prezentowania danych, wyników i sondaży, aby sytuacja szła dalej w odpowiednią stronę….

Cóż, może było mu i trochę przykro, ale z drugiej strony, tyle zła było wcześniej na świecie i nikt się jakoś tym nie przejmował, zatem jest szansa, ze Ci co byli źli, również zostaną ukarani.

A tymczasem, z Indii widać już Himalaje, więc może nie ma potrzeby gonienia gdzieś po coś, w bliżej nieokreślonym celu? Może wystarczy siedzenie na dupie, spożywanie zdrowych i złych kalorii, przetwarzanie tlenu na dwutlenek węgla dla roślin i słuchanie szumu informacyjnego wychodzącego z każdego możliwego urządzenia?

Cóż, to nie jego problem. Zawołał psa, nałożył buty i wyszedł pobiegać, po równinie, do lasu, do miejsca, gdzie może odnaleźć siebie, swój spokój i gdzie pojawiają się jego świetne pomysły. Pomału trzeba się przecież przygotowywać do fazy drugiej…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *