#801 – dotarło?

Stał przed lustrem i mówił do niego wyraźnie ćwicząć przemówienie, które miał wygłosić na najbliższym zebraniu. W ręku trzymał kartkę, zapisaną odręcznie tekstem, pokreśloną, z dopiskami i bocznymi notatkami. Za uchem miał wetknięty ołówek, żeby nie musiał go szukać w razie potrzeby. Twarz miał spokojną, ale starał się wydobyć z siebie mocny doniosły głos:

– Do mnie dotarło, nie wiem jak do was. Dotarło do mnie, że są scenariusze, których się nie możemy spodziewać. A właściwie możemy się spodziewać tylko wybieramy to, że wierzymy, że się nigdy nie spełnią. Że przyjdzie zaraza, głód, wojna, śmierć i strach… Cóż, nie ma co ukrywać, że za większością tych spraw stoją ludzie tacy jak my – ja, ty, on i ona. Wiele z tych problemów, większość można by rozwiązać wspólnym działaniem, tylko jak to już wielokrotnie udowadniano, nie jesteśmy stworzeni do tego żeby wszyscy mieli po równo, jednakowo się z tego cieszyli i jednakowo pracowali na to (adekwatnie do swoich możliwości). Zawsze, odkąd istnieje ludzkość, były warstwy, klany, sekty, podziały na lepszych i jeszcze lepszych, a jedni drugim musieli udowadniać kto ma większą władzę i czyj bóg jest lepszy i w czym, który naród wybrany i który błogosławiony. Szczerze? wstyd mi za te ludzkie, niedorosłe zachowania. Wstyd mi za pokolenia z których się wywodzimy, bo nie dość, że suma sumarum – nie dorośli do tego by żyć razem na Ziemi, to jeszcze tę wrogość propagują i uczą jej swoich dzieci. Nie mam pojęcia, jak można to zmienić, dlatego zmianę zaczynam od siebie. Dziękuję wam wszystkim za ciężką i wytężoną pracę, której efekty być może do nas niedługo powrócą. Wszystkich tych, którzy jednak mają nadzieję, że jest jeszcze dla nas jakaś szansa, zapraszam do udziału w moim nowym projekcie, którym będziemy nieśli pomoc najbardziej potrzebującym, bez dorabiania do tego żadnej polityki.

Zawiesił głos. Zamrugał, westchnął głęboko i odwrócił się. Wyszedł z łazienki, zamknął drzwi i zgasił światło. Poczuł spokój i wyciszenie. Był gotów na kolejny piękny i trudny dzień. Skierował się w stronę sypialni z nadzieją na lepsze jutro

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *