Pewnych rzeczy nie sposób wytłumaczyć dopóki się ich nie przeżyje na własnej skórze. Choćbyś widział relacje, reportaże, czytał książki, rękopisy i listy, niestety zbliżysz się jedynie do tego do czego skłania cię autor, reżyser, scenarzysta czy odtwórca dzieła. Interpretacja realcji już oddala nas od źródła, a zwiększamy tę odległość przez odbiorcę nakładajacego własne filtry. Z jednej strony to słabe i odstraszać może do zapoznawania się wzelakimi treściami gdyż do sedna nie dojdziemy, jednak z drugiej strony jest to bardzo interesujące i pożyteczne gdyż wiadomo gdzie się kierować i czego z grubsza można się spodziewać. Warto również swoje wrażenia notować używając wszelakich możliwych środków i wracać do tych zapisków porównując je z kolejną prób ą odbioru treści. Po kilku, kilkunastu próbach dotarcia do sedna sprawy, najlepiej przy poznaniu punktów widzenia różnych, nie związanych ze sobą osób, można wyrobić sobie zgrubny pogląd na daną dziedzinę. I wtedy można podjąć prawie świadomą decyzję czy dany temat można drążyć, czy jest warty naszego wkładu, czy jest to wystarczająco bezpieczne i czy mozemy się ewentualnie wycofać z naszych prób działań przy ewnetualnej zmianie decyzji.
Warto jest jednak zachować zdrowy rozsądek tym większy im cena energetyczna i prawdopodona entropia jest większa. Oczywiście jest to jedna z teorii a inne mówią, że należy walić na rympał nie planując niczego i nie martwiąc się na zapas. Kolejna zaś mówi, że nie należy robić niczego. Niczego. I po prostu trwać.
Co je zatem łączy? Oczywiście spokój i wiara w szczęście, które nam towarzyszy. Bowiem jedynie spokojne podejście pozwala pogodzić się z rezultatami, które nadejdą, bowiem tak do końca nigdy nie wiadomo co nas na końcu spotka…
