#840 – kolejna głupota – lessons learned

No i pora na podsumowanie naszej weekendowej wycieczki.

Wyruszyliśmy z Szastarki o godzinie 18:00 CET. Ruszyliśmy marszem, żwawo, trzymając się oznaczeń niebieskiego szlaku (Centralny Szlak Roztocza). Oznaczenia zgubiliśmy już po 2 km, ale wspomagani śladem GPS dawaliśmy radę. Szlak oznaczony jest bardzo niekonsekwentnie, tzn. w niektórych miejscach w zasadzie wcale, w innych znaki są nowe i co około 100m, więc średnio powinno wyjść całkiem nieźle.

Pogodę mieliśmy bardzo dobrą, jak na połowę września – gwieździsta i prawie bezchmurna noc. Szliśmy z drobnymi odpoczynkami, w tym dwie drzemki – jedna na przystanku autobusowym, a druga przy pomniku partyzantów w okolicach Radecznicy. Po 55km marszu stwierdziliśmy, że maszerowanie nie jest naszą mocną stroną i zaczęliśmy truchtać – co wyzwoliło w nas jeszcze trochę energii….. Na 75km, w miejscowości Kawęczynek, postanowiliśmy odroczyć dalszy rekonesans na inny termin. Całość spaceru zajęła nam 16h, wyszło, z odpoczynkami średnio 4,5km/h.

Lessons learned:

  1. Jeśli chcesz podziwiać widoki – idź za dnia. Las w nocy jest całkiem fajny, ale to można zrobić raz na jakiś czas.
  2. Można z siebie wycisnąć dużo więcej – i są na to sprawdzone sposoby np. chemiczne wspomagacze – pytanie czy warto i czy jest na to uzasadnienie biznesowe?
  3. Jak się bawić to z radością.

Resztę soboty poświęciliśmy na celebrację naszej małej przygody, a w niedzielę zwiedzaliśmy motocyklami TET czyli TransEuropeanTrail w okolicach Batorza i Chodla. Zatem weekend można zaliczyć do tych udanych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *