Co tu dużo gadać. Nie daj się. Nie daj się wpędzić w maliny. Nie daj sobie popsuć nastroju, pomimo przeciwności, pomimo wszystko. Życie jest wypełnione bezsensem, obłudą, nielogicznością i głupotą. Pośród tych wszystkich rzeczy musisz być w stanie odnaleźć siebie. Czyżby swój cel ostateczny? Który nie musi być wielki dla świata? Nie musi być wielki dla innych, obcych? Ma być ważny dla ciebie i twoich bliskich? Hmmmm, ale czymże jest życie jak nie sumą oddechów? A czymże są oddechy jak nie miarą energii poświęconej w dążenie do osiągnięcia mety? Sęk w tym, że za metą nic już nie ma, więc najlepiej nie osiągnąć jej zbyt szybko! Zatem zbuduj szczęście nie w celu lecz w drodze dążenia do niego, wtedy sam fakt wysiłku, kroczenia, każdej chwili odpoczynku i kontemplacji będzie wymówką do celebracji życia!
Szukaj nowych źródeł energii wewnętrznej, szukaj nowych możliwości samorealizacji i weryfikacji zdobytych umiejętności! I nie daj sobie wmówić, że jesteś zbyt stary by chwytać życie za bary!
A skąd te nagłe przemyślenia? Właśnie wróciłem z treningu i endorfiny mi mówią dokładnie, dosadnie i jednoznacznie, że jest perfekcyjnie i tego się będę trzymać.
Baw się dobrze swoim życiem i traktuj przeciwności jako coś normalnego. Wszak nudno będzie bez nich…
