Endorfiny! Endorfiny!
Endorfiny – czasem to za mało, żeby zachować radość z tego co jest wokół. Przez ostatni rok brałem udział w kilku ceremoniach pogrzebowych. Ludzi, którzy zakończyli przygodę życia w naszym świecie. Niektórzy byli doświadczeni życiem, przeżyli wiele wiosen i z ich odejściem, pomimo, że byli bliscy, można się w jakiś racjonalny sposób pogodzić, ale są też tacy, którzy odeszli w wieku dużo poniżej 30 lat. To już trudniej sobie wytłumaczyć i uzasadnić w jakikolwiek sposób. To jest tragedia dla bliskich i dalszych znajomych, która często wywiera nieodwracalne piętno na ich życiu i postrzeganiu świata i rzeczywistości.
Dlaczego? Dlaczego tak się stało i jak do tego doszło? Dlaczego wydarzenia potoczyły się tak, a nie inaczej? Jaki to wszystko ma sens? I jak godnie przeżyć swoje życie? Pomimo wszystko?
Czasem trzeba się nad tym poważnie zastanowić i trwać w głębokim przeświadczeniu, że im dłużej tu jesteśmy, to tym więcej możemy przynieść dobra innym stworzeniom w naszym życiu. Tym bardziej świadectwem tego są Ci, których doświadczają choroby i cierpienie. Wtedy docenia się to co proste, zwykłe i nudne – po prostu codzienne życie.
I wtedy endorfiny są zbędne. Każdy oddech, każdy krok, każde rzucone spojrzenie, dotyk, uśmiech, nagle nabierają innego, nowego i olbrzymiego znaczenia.
Doceń to co masz dzisiaj.
