Każdy ma problemy, duże, wielkie i przerażające.
Jak ostatnio wpadł mi w oczy cytat: „Miałem w życiu wiele problemów, większość z nich nigdy się nie zmaterializowała”, pomyślałem o sobie. O tym co mnie otacza, o tym co mnie przeraża i czasem prawie paraliżuje. Trochę tego było, teraz, jakby mniej, ale w dalszym ciągu czuję czasem duży strach i obawę przed tym co ma nadejść. Staram się z tym walczyć, jak nie pomaga to dyskutować i niwelować, racjonalizować i powtarzać, że to przecież normalne.
Sęk w tym, że choć wiem, że to jest strach niezasadny, to ciężko go z siebie wygonić, zapomnieć o nim i przejść do porządku dziennego. Fakt faktem, można zapanować nad paraliżem i z tymi negatywnymi uczuciami żyć i działać w miarę racjonalnie, natomiast zawsze ten niepokój pozostawia po sobie ślad, który trudno zabliźnić. Teoria teorią, praktyka praktyką, a codzienne doświadczenia z samym sobą pozwalają zrozumieć siebie, innych i spojrzeć na życie w sposób bardziej przyjazny i otwarty.
W sumie wszyscy jesteśmy ludźmi i tak samo zasługujemy na życie na naszej planecie. W sumie, nawet nie jest nasza, nikt przecież nam jej nie dał, a jesteśmy tu jedynie przez chwilę.
