#942 – cała naprzód

Machina się rozbujała, wrzesień śmignął niczym pershing. Nawet nie zdążyłem tu niczego napisać przez ponad dwa tygodnie. Praca, prowadzenie zajęć, szkoła – tak rozwijam się w razie gdybym miał nieodwracalne problemy ze wzrokiem, aby mieć plan „Z” w postaci zawodu masażysty….. Dzieci wyjechały na studia z dala od rodzinnego miasta, kolejny remoncik i przeprowadzka, codzienne wizyty na radioterapii z tatą i parę innych zajęć – np. bieganie po lesie w najmilszym możliwym towarzystwie, czy wieczorowe odpoczynki i chwila relaksu.

Wydawało się, że ten czas przeleciał przez palce, a jednak po napisaniu tych kilku linijek, widzę, że nie był stracony, a każde działanie przyniesie pozytywny skutek. Jest ciężko psychicznie znieść tę gonitwę, ale z drugiej strony każda z tych aktywności ma swój głęboki sens, a owoce będą widoczne później, czasem dużo później….

Cieszę się bardzo, że znowu jestem w grze, po dosyć trudnych wakacjach spowodowanych skomplikowaną sytuacją zdrowotną, ogólnym stresem (który być może przyczynił się do tych problemów z oczami) i świadomością tego, że natury nie da się oszukać. Możesz sobie wciskać mantry i pozytywne myśli głęboko w różne miejsca, możesz się łudzić obietnicami, że kiedyś tam, gdzieś tam będzie spoko jak tylko dostaniesz tu łomot od życia i go zniesiesz, ale jesteś tu i teraz. Zatem pora cieszyć się tym co jest, bo niewątpliwie przyjdzie dzień kiedy tego nie będzie. Życie tak czy inaczej, pomimo, że piękne, jest nieubłagane, nieodwracalne i goni według tylko sobie znanych reguł.

Ciesz się nim teraz, tutaj i rób co możesz by było jeszcze lepiej!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *