Zawsze jest jakieś światełko w tunelu. Nawet wtedy kiedy to nadjeżdżający pociąg. Nigdy nie wiadomo co przyniesie przyszłość. Kto by (poza planującymi te zdarzenia) przewidział cały ten lockdown, globalny kryzys, nadchodzące wojny i inne rzeczy, które rasa ludzka sama sobie ukręca i pieczołowicie przygotowuje. Czasem jest po prostu ciężko i trudno wybrać drogę boczną, która również doprowadzi nas do celu, ale może wolniej i w mniej komfortowych warunkach. A może jednak warto? Może będą jakieś piękne widoki? Może jakaś przygoda, ciekawsza niż wizyta w przydrożnym Maku.
Jak to zrobić? Jak się odważyć? Odpowiedź jest prosta – Nie mam pojęcia. Jedni czekają na znak od siły wyższej, inni dostają środkowy palec przed nos, a jeszcze inni czekają, aż miarka się przebierze.
A jeszcze inni nie robią nic i czekają, aż denerwujący się przeciwnicy zejdą na zawał czy wylew jakiś.
Najważniejsze w życiu to nie przeszkadzać szczęściu działać i tworzyć pięknych dzieł. Cóż ma zrobić kamień na dnie przepływającego potoku? Szlifować swoje krawędzie i stawać się kształtem idealnym… Japońskie przysłowie mówi – Gwóźdź, który odstaje, musi zostać wbity.
Jaki z tego morał? Albo musisz być wbity gwoździem, albo młotem , który te gwoździe wbija.
Możesz się złościć i szarpać, możesz też użyć mocy spokoju, perswazji i logicznego myślenia. I w każdym z tych przypadków może się okazać, że nic nie wskórasz. Czasem wstarczy się zatrzymać, pomyśleć i zmienić perspektywę. Wykręcić kota ogonem, użyć drugiej strony kija, czy mieczy, których mamy pod dostatkiem.
I pamiętaj, żeby docenić tych co trzeba i mieć ich po swojej stronie. Bo ci po tej drugiej stronie są na pewno źli i się mylą. 😉
