#975 – droga

Dzisiaj był kolejny trudny dzień. Pogrzeb mojej mamy. Możnaby wiele rzeczy powiedzieć, snuć wiele opowieści, rozpatrywać jeszcze więcej scenariuszy z przeszości, ale w gruncie rzeczy nie o to teraz chodzi. Chodzi o to by się na chwilę zatrzymać, pomyśleć, popatrzeć za czym tak gonimy?

Kurz opadnie, Ziemia wykonuje kolejny obrót, koła zębate kręcą się dalej mieląc czas.

Łza popłynie, w myślach zagoszczą też ciepłe wspomnienia, marzenia jak mogoby być a nie będzie. Kolejny krok i kolejny. I tak do końca świata. Naszego świata, wszak każdy ma własny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *