Mija kolejny tydzień. Jutro znowu poniedziałek. Tym razem będzie to ostatnie pożegnanie mamy mojej żony. Nie wiem co o tym wszystkim myśleć, w głowie mam chyba jakąś galaretę, a to co dzieje się wokół wydaje się być mało śmiesznym żartem, farsą czy eksperymentem. W ciągu 103 dni straciliśmy 3 ważne w naszym życiu osoby i cokolwiek nie powiemy, czy nie pomyślimy, wydaje się być niedorzeczne, oderwane od rzeczywistości i nieracjonalne.
Pomimo tego, że w swoim życiu przeżyłem już wiele i mam dosyć otwarty umysł, nie mogę sobie tego należycie poukładać i naprawdę nie wiem jak to zrozumieć, wytłumaczyć sobie i jak się zachować.
Mam wiele nowych przemyśleń, historii i snów, którymi podzielę się ze światem, ale na to przyjdzie jeszcze pora. Teraz jest czas na przemyślenia, kontemplację i na ciszę.
