Dużo w mediach dezinformacji, wiele jest źródeł informacji prawilnej, materiałów, programów, badaczy, ekspertów. W zakresie praktycznie wszelakich nowości pojawiających się na tapecie.
Faktem jest, że jest to g. warte, podobnie jak różne przedmioty materialne i abstrakcyjne, które pragniemy posiadać.
Prawda nie jest ani tu ani tam i w zasadzie nigdy do niej nie dotrzemy, gdyż każda porcja informacji niesie ze sobą również błąd złożony z błędu kodowania, błędu przesyłu i błędu odczytu. W każdym temacie, tak i w tym, możemy mieć tysiące różnych punktów widzenia, teorii i niby faktów, które później okazują się rzutowaniem realnych zdarzeń na pewne płaszczyzny percepcji. Eksperci od dezinformacji mają teraz masę roboty, bo muszą zwykłym szaraczkom tłumaczyć co jest poprawną informacją, co fejkiem, a co propagandą. Ekspertów liczba lawinowo rośnie, podobnie jak liczba ludzi, którzy mają z tego czy innego powodu ból dupy. Ja osobiście mam ból w krzyżu wynikający z tego, że muszę siedzieć wile godzin dziennie na wyprofilowanym, przetestowanym i ergonomicznym fotelu przeznaczonym do siedzenia. I komu tu wierzyć? Skoreo zamiast komfortowo pracować muszę szukać innych ekspertów, którzy pomogą mi ten ból usunąć, nie poprzez zwalczenie objawów, ale przez usunięcie przyczyny pierwotnej.
