Jak odnaleźć wewnętrzny spokój? Tyle się dzieje wokół, na świecie, bliżej, w okolicy, wśród najbliższych. Dynamicznie zmieniające się okoliczności, zwroty akcji i intrygi, których nie powstydziłaby się wciągająca turecka telenowela. Pretensje, oczekiwania, walenie głową w mur w nieodpowiednim miejscu, kłody pod nogi oraz kij wsadzony w szprychy przy dużej prędkości.
Jedną z pokus jest mieć wywalone na to wszystko, ewentualnie być jak ślepy koń na Wielkiej Pardubickiej – nie widzieć przeszkód.
Niestety u mnie się to nie sprawdza i kiedy nic zupełnie nie robię, czuję się coraz gorzej psychicznie. Pozostaje podjąć niezbędne środki zaradcze, próbować negocjować to co negocjowalne, zmniejszyć wpływ tego co nieuniknione, a to co zostanie przyjąć z godnością na klatę. Nic nie trwa wiecznie i wcześniej czy później te gorsze czasy zamienią się w lepsze lub w jeszcze gorsze. Nie ma jednak co się nad tym za bardzo rozwodzić, bo generalnie nie jest źle, inni mają gorzej, a w przeszłości bywało jeszcze bardziej czarno.
Nie ma się co obrażać na innych za ich odczucia, należy im wybaczyć, a przede wszystkim należy wybaczyć sobie za popełnione błędy. Grunt to je dostrzec i odrzucić złość, która może się pojawiać. Wszak to pierwotne uczucie uderza najbardziej w tego kto je czuje, a nie obiekt tej złości. Pora odetchnąć i ponownie wstać z kolan. Będzie co będzie i będzie to najlepsze co może nas spotkać.
