Często wydaje się, że robisz czegoś za mało. I to wrażenie jest tak intensywne, że odechciewa się robić czegokolwiek. I nie robisz nic. I jest ci z tym bardzo źle….
Cóż fakty są takie, że zawsze jest jakieś optimum, do którego powinniśmy dążyć.
Czasem się udaje, czasem nie, ale moje przemyślenia prowadzą do następujących wniosków:
- lepiej zrobić coś niż nic
- co za dużo to nie zdrowo -jak przegniesz zbyt wiele razy lub zbyt bardzo, skutki mogą być nieodwracalne
- czasem lepiej nie zrobić nic, niż zrobić za dużo
- plan optymalny jest idealny, a ideały są bardzo ulotne.
Pamiętaj – patyczek łatwiej skrócić niż przedłużyć, więc skracając go musisz bardzo uważać.
Tę metodę można stosować do wielu przypadków – ale nie do wszystkich, bo czasem jest zupełnie na odwrót. Jak zawsze.
