Niestety nie wiesz wszystkiego. I nigdy się nie dowiesz. Możesz się starać, rozwijać, czytać, oglądać, szukać, pytać, robić cokolwiek chcesz.
Trzeba to zaakceptować – nie wiesz wszystkiego.
Ale czy jest to problem do zmartwień? Można próbować odpowiadać filozoficznie i zachowawczo (jak w większości przypadków) – „TO ZALEŻY!”, ale w tej sytuacji, moim zdaniem, trzeba jasno artykułować – „NIE, NIE JEST”.
Życie i świat są zbyt ciekawe, by przejmować się tym, że nie doznamy zaspokojenia naszej wiedzy i pojawiających się pytań.
Co zatem zrobić? Węszyć i niuchać dla własnej frajdy i zaakceptować ten fakt, a doznamy oświecenia na poziomie emocjonalnym i duchowym. Czy trzeba zatem doszukiwać się jakiegoś wszechmocnego boga? Cóż, tutaj każdy powinien sam o to zapytać siebie i w tym zakresie nie powinno się nikomu niczego narzucać, a fakt istnienia naszego ludzkiego niepokoju, co będzie po tamtej stronie?, wywołuje chęć ukręcenia na tym interesu wąskich grup trzymających władzę wśród związków wyznaniowych.
Zbyt wiele się jednak dzieje by się i tym faktem przejmować, wszak maluczcy i tak nie mają na to wpływu, skoro tą kliką steruje ich władca z zaświatów. Szkoda się z nimi kłócić bo i tak na potwierdzenie swoich tez mają dogmaty swoich kitów, znaczy wierzeń. Zatem bądź czujny i szukaj swojej ścieżki i rozwijaj się nieustannie – jeśli tylko masz taką możliwość!
