Każdy umie wygrywać ze słabszymi. Z równymi sobie już ciężej, można się spodziewać remisu, a najtrudniej zmierzyć się z silniejszym.
I jak zwykle pojawiają się pytania, zaskakując niczym niebawem śnieg drogowców.
Jeśli ktoś wygra, to czy znaczy, że był słabszy i mu się udało? Czy jest możliwe w ogóle żeby słabszy pokonał silniejszego? Wszak skoro zwyciężył, to chyba w tym starciu jednak okazał swoją wyższość i nie tu mowy o jakiejkolwiek słabiźnie.
To co wiemy przed starciem nie jest przecież pełnią wiedzy o czymś co zadzieje się w przyszłości, a nawet jak posiadalibyśmy tę wiedzę, to byłaby to jednak tylko jedna z wersji możliwych zdarzeń. Chaos, zmienność i pewna jak to, że to co się ma zepsuć to się zepsuje, powodują, że zakładanie z dużą dozą pewności o wynikach może okazać strzałem kulą w płot. Ludzie jednak wiedzą lepiej i zakładają scenariusze, które niekoniecznie się materializują co cieszy najbardziej właścicieli lokali bukmacherskich oraz gier losowych. Ślepej kurze ziarno się czasem trafi, ale powiedz szczerze czy widziałeś ślepą kurę?
Im bardziej to wszystko dotyczy nas personalnie, tym bardziej możemy się zafiksować tracąc jednocześnie obraz 360 stopni otaczającej rzeczywistości, a jeśli go nawet mamy to zapomnimy o jakimś kluczowym czynniku.
I na tym polega życie – na knuciu (planowaniu), działaniu, reakcji, retrospekcji i posuwaniu się dalej niby kret w krętych korytarzach przygotowanych w pocie czoła.
Z każdym pokoleniem mamy łatwiej, bo mamy większy dostęp do wiedzy, a jednocześnie mamy tak samo trudno jak nasi poprzednicy, gdyż jesteśmy trzymani w bańkach informacyjnych. Często udaje nam się z nich pojedynczo wyrwać, ale trafiamy do kolejnych, czasem większych, czasem dotyczących innych domen życia. Bądźmy tego świadomi i nie dajmy się do końca omotać narzuconej projekcji dotyczącej naszych możliwości, a przede wszystkim naszych osobistych oczekiwań. Czasem możesz chcieć czegoś co nie wydaje się być dla ciebie odpowiednie. Być może nigdy tego nie osiągniesz, ale może warto sobie pomarzyć? Może wystarczy być swoim bohaterem jedynie w fazie marzeń? Czasem to co nie śniło się filozofom okazało się najprawdziwszą prawdą. I choć niektórzy do tego nie doczekali, okazało się że to oni byli wygranymi. A gdyby działali inaczej może mogliby to świętować!
