Często stajemy na rozdrożu. W lewo czy w prawo. Odpalamy SWOTy, analizy, 5 WHY, KISSy, kutwa Kapelusze, rybie szkielety, pierdoły, i hgw co wybrać. Jeszcze z rozdrożem nie jest najgorzej, bo zazwyczaj zdecydujemy się na coś i jakoś pójdzie.
Jeszcze gorsza jest sytuacja kiedy jedziesz pociągiem, dokądś, nie wiesz za bardzo dokąd, są stacje umożliwiające przesiadkę (lub nie), wagon, w którym jedziesz mogą odczepić (albo nie). Co robić? Wysiadać? Szukać kolejnego pociągu w jakimś kierunku? Iść w stronę lokomotywy, często paląc za sobą mosty? Czekać na znak? A może ten pociąg stanie w polu? A może wymienią lokomotywę i przyspieszy nagle? A może na stację nic już nie przyjedzie więcej?
Cokolwiek nie zrobisz, może okazać się to strzałem w dziesiątkę lub totalną klapą. Nie można ufać nikomu, nie można ufać sobie, a jednak ludzie jakoś żyją i sobie chwalą. Każda pliszka swój ogonek chwali, bo co ma robić? Srać we własne gniazdo i się tym cieszyć?
