Czasem się nie chce. Czasem nie wiadomo czy to ma sens. To co robisz. To o czym myślisz. To czego wydaje ci się, że oczekuje od Ciebie świat.
Czy w ogóle warto coś robić? Kogo to w ogóle obchodzi? Masz zapłacić haracze, podatki i opłaty i możesz zrobić dodatkowo to co będzie akurat oczekiwane do wykonania. A później możesz po sobie sprzątnąć i przygotować się do kolejnego fascynującego dnia. O ile do niego doczekasz.
Możesz wszak wszystko, czego tyko zapragniesz. Wystarczy, że będziesz tak zasuwać jak nikt i jak ci się przy tym nic nie urwie. I zdołasz dowieźć to co ma być dowiezione. ASAPEM.
Czy to wina świata? Czy to twoja wina? Czy jest to w ogóle wina? Czy tylko ja mam wrażenie, że to bez sensu? Cały świat stoi otworem a ja tkwię tu i czekam nie wiadomo na co. Nie wiem co ma być żeby było dobrze. Nie wiem na czym się skupić by osiągnąć efekt, gdyż nie wiem jaki efekt ma być.
Szkoda nawet o tym gadać. Tyle się dzieje i nawet nie wiadomo jak sobie pomóc. kolejne pół roku trzeba się po prostu sprężyć. A później okaże się, że kolejne pół i kolejne pół.
Oby.
