Święta, święta i po świętach.
Ależ jest fajnie. Można wrócić po krótkim acz miłym i wszyechstronnym wypoczynku do kolejnego, na szczęście krótkiego tygodnia pracy i zajęć wszelakich. Spotkanie rodzinne przeszło równie szybko i owocnie jak całe święta i było wspierane myślą „Carpe Diem” oraz opowieściami seniora rodu, czyli mojego taty.
Jego przemyślenia, pomimo chorób, wieku i niedołężności sprowadzają się do radości prostych:
- Nie należy innym zazdrościć tego co oni mają, a my nie mamy.
- Należy się – cieszyć tym co jest – gdyż jest to aktualnie najlepsza możliwość jaką dysponujemy. A jeśli chcemy czegoś więcej, cóż, nie pozostaje nam nic innego, jak wziąć dupę w troki i się ku temu celowi ruszyć.
- I to wszystko. I jest to proste. I jest to sensowne. I przede wsystkim – nie przytłacza. Bądź otwarty na świat i jego źródła, one są przecież nieskończone.
