#1095 – to już niedługo

Zdaje się, że jeszcze tyle czasu przed Tobą. Tyle wyzwań i niespełnonych marzeń czekających na swoją kolej. Pytanie czy się doczekają? Czy robisz coś, cokolwiek by zbliżać się do ich realizacji? O wiele łatwiej odpowiedzieć na te pytania pozytywnie, kiedy wiatr wieje w żagle, zbiorniki paliwa są pełne, a ty wyspany, najedzony i zaspokojony ze wszech stron. Wtedy chce się żyć i nawet małe sukcesy cieszą jak największe zwycięstwa!

Pytanie – jak nałapać tego szczęścia, jego nadwyżki, żeby w chwilach dołka sobie go użyć do poprawy nastroju? To jest sztuka, którą warto opanować i wykorzystywać w ciężkich czasach. Bo ciężkie czasy nadejdą szybciej niż myślisz. Na chwilę, na dłużej, byle nie na zawsze. I wtedy jakoś musisz przez nie przejść. I nie chodzi teraz, by w chwili szczęścia i euforii biczować się i wprowadzać w stan poczucia winy, tylko chodzi o to by na jak najdłużej zachować wspomnienia tego stanu, tak by wracać do tego kiedy jest naprawdę mroczno, zimno i do dupy.

Z kolei te złe chwile również mogą nieść w sobie coś co później wykorzystasz do zbudowania wiary i nadziei. Świadomość tego wszystkiego to już połowa sukcesu – a jak już jesteś za połową to już jest z górki. Nawet koty o tym wiedzą włączając swój mruczący motorek w chwilach szczęścia i przyjemności.

Kiedy są w dużym stresie – również go włączają, bo kojarzy im się ze spokojem i bezpieczeństwem, zatem chcą ten stan wywołać od drugiej strony – czyli wywracając kota ogonem…

Bądź jak kot. Kiedy ciebie los pałą przez łeb – ty go łbem przez pałę!

#1094 – jesteś beznadziejny

„Jesteś beznadziejny”

Czasem coś takiego usłyszysz. Albo wydaje ci się, że to usłyszysz, albo przeczytasz między wierszami. I wtedy robi się niemiło i przykro. Przynajmniej ja tak mam, kiedy coś takiego mnie spotyka. I wtedy mówię sobie STOP. Pora oddzielić odczucia od faktów i stereotypów przez, które mnie ktoś ocenia. Trzeba pomyśleć jak było i w jakich warunkach to się stało. I zanim powieszę sobie kamień u szyi i skoczę z mostu, chcę zrozumieć aspekty informacji, która do mnie dotarła.

I pomimo smutku i goryczy staram się znaleźć coś na pocieszenie. Krok po kroku. Detal po detalu. Wszak po pierwsze – ja mogłem się pomylić z interpretacją przekazu. Po drugie – ktoś mógł się pomylić w swojej ocenie. Po trzecie – co było a nie jest – nie pisze się w rejestr – czyli to co było wtopą wczoraj – dzisiaj może się okazać przyczynką do sukcesu.

Czasem jednak to prawda – mogłeś coś skaszanić, ale weź pod uwagę to, że chodzi o zachowanie i sytuację, a nie o ciebie. To, że zwaliłeś coś w jakimś konkretnym czasie, nie znaczy, że zawsze tak będzie. W kolejnym przypdaku być może (mamy taką nadzieję), poprawisz swoje zachowanie z uwzględnieniem wyciągniętych wniosków.

Jedna rzecz, która pozostanie to pamięć o tym co było, kary, konsekwencje i niesmak, który tak czy inaczej pozostanie. I musisz nauczyć się z tym żyć.

Ale będzie co opowiadać potomnym i będzie to przykład dla nich.

#1093 – cudowne lata

Dzisiaj chciała mnie najść refleksja, co najmniej w takim stylu:

Niektórzy mają marzenie by mieć stałe miejsce zamieszkania, stabilność, przewidywalność, zapewnieną opiekę medyczną, możliwość czytania książek, codziennych spacerów, rekreacyjnego uprawiania sportu, stałych pór posiłków i ciszy nocnej.

I wychodzi na to, że tak jest tylko w więzieniu, bo aby mieć to wszystko, to trzeba włożyć całkiem sporo wysiłku psychicznego, fizycznego a przede wszystkim emocjonalnego. A i tak to jeszcze nie wystarczy, bo trzeba mieć dużo szczęścia w życiu osobistym i zawodowym. Rynek zweryfikuje wszystkich, a tych których nie zweryfikuje, odwiedzi skarbówka, sanepid lub konkurencja, by wesprzeć lokalny biznes.

Uczciwą pracą ludzie się bogacą – tak jak pisano w literaturze, tak widać i słychać w programach wszelakich mediów opisujących działania warstw rządzących w kraju i na świecie. Aż miło popatrzeć i nie pozostaje nic innego jak cieszyć się faktem, w jakim dobrobycie przyszło nam rozkwitać. Kraina mlekiem i miodem płynąca, pełna dobrych niespodzianek, udogodnień i okazji nie do przegapienia.

I już miałem się tym negatywnym myślom poddać, kiedy nie wiadomo skąd dopadła mnie inna myśl:

Wyluzuj chłopie! Niestety nie jesteś pokoleniem Z i nie wypada ci jojczyć, mazgaić się i narzekać na wszystko. Świat jest taki, jakim go wspólnie z naszymi przodkami uformowaliśmy i pozwoliliśmy by zaraza rozpleniła się po społeczeństwie.

Niestety nie znam sposobu ni lekarstwa by uzdrowić system i mogę jedynie robić to co mogę, umiem i jeszcze jestem w stanie! A trochę tego jest! Czy na darmo kręcę się po tym świecie przez tyle lat, starając się rozwijać swoje zainteresowania, horyzonty i świaodmość , by teraz stać się jedynie marudzącym dziadem?

I wyluzowałem. Zrobię tyle ile mogę. Nie obrażę się na świat. Czy obrażę się na ludzi? Tutaj się waham. Pamiętam jak rodzice zawsze wpajali mi zasadę: Mądrzejszy głupszemu ustępuje. I tu nie wiem czy mieli rację? Czy ja czegoś nie rozumiem? Niby z koniem nie warto się kopać, ale zawsze znajdzie się na niego jakiś inny sposób, który zagwarantuje, że sprawiedliwośc będzie po naszej stronie, zatem zacząłem wątpić w tę starą i ważną zasadę.

Głupocie należy powiedzieć nie, ale wydaje się, ze należy zrobić to w bardziej zawoalowany sposób, pozorny i dający nadzieję, że wszystko toczy się zgodnie z jej pierwotnym planem. Pytanie, które tutaj się samo nasuwa to: czy jest to etyczne i uczciwe? Czy szczerość, otwartość i dobre intencje wystarczą by się przebić na powierzchnię aby zaczerpnąć łyk powietrza po długotrwałym nurkowaniu w szambie?

#1092 – balonik na wietrze

W życiu nas uczą by przeciwstawiać się wszelakim przeciwnościom. Trwać jak dąb, na straży przekonań, które nam ktoś wpoił i nie dać się ściągnąć na manowce innych pomysłów i wizji.

Czy to na pewno tak ma być? Czy ten ktoś kto nam to wpoił był nieomylny? A może jednak ktoś wcześniej dał się zmanipulować i w dobrej wierze przekazał nam coś nie do końca najlepszego? Może poza tym punktem widzenia jest jakiś inny, lepszy, bardziej pasujący do obecnej sytuacji?

Czasem trzeba jak balonik dać ponieść się powiewowi wiatru i wznieść na wyżyny, których wcześniej nie widzieliśmy?

Warto czytać i słuchać innych. Nie potrzeba się z nimi zgadzać w 100%, ale warto otworzyć oczy, uszy i inne zmysły, na to co nas otacza. Często nie widzimy czegoś, bo po prostu dotąd nie zwracaliśmy na to uwagi, nie wiedzieliśmy, że tak można, a tu cyk i okazuje się, ze jednak są jeszcze jakieś przeoczone szanse. Czasem wiemy coś i wracając do już znanych obszarów, okazuje się, że odkrywamy szczegóły, które mają ogromne przełożenie na naszą rzeczywistość i przyszłość. Są kluczami do niewidzialnych drzwi otwierających nowe możliwości w znanych sytuacjach i generujących niespotykane dotąd wrażenia, odczucia i radość z codziennych spraw.

Może trzeba na nowo odkrywać koło i wyważać otwarte drzwi? A może to nie jest to samo, bo tym razem dowiemy się czegoś więcej o sobie i o innych?

Czasem po tym wszystkim warto przemyśleć jeszcze raz swoje życie, wrócić do książki czy starego serialu, może dostrzeżemy coś co wcześniej nam umknęło, bo byliśmy skupieni na czymś innym? Może warto sięgnąć raz jeszcze do własnych zapisków sprzed lat by zrozumieć to co czułeś wtedy i co czujesz dziś?

#1091 – AI

Kolejny temat na odwrócenie uwagi od rzeczy istotnych – Sztuczna Inteligencja – AI.

Przez dziesiątki lat wisi nad nami widmo robotów i komputerów, które zawładną światem i docelowo zniszczą ludzkość. Mamy więc po pierwsze samospełniającą się przepowiednię, a po drugie, jak myślicie – co średnio inteligentny mózg zrobi, kiedy przeanalizuje działalność człowieka na tym świecie? Po prostu w pierwszej fazie wykorzysta swój potencjał do ochrony swoich twórców – więc ludzi wyższej kategorii, a później, jak już się sam zhakuje, dojdzie do wniosku, że wszyscy ludzie to takie samo badziewie i będzie dążył do ochrony świata czy nawet wszechświata przed działalnością tego szkodnika.

Tak więc – Czy automaty odbiorą nam miejsca pracy? Oczywiście, że nie wszystkie, ale jednak tak się stanie. Czy nas, jako gatunek, ograniczą? Na pewno – to tylko kwestia czasu. Pytanie jak długiego i jak się to jeszcze potoczy?

Nie wiem jak wy, ale mnie to strasznie ciekawi i jara. Pewnie tak jak Einsteina badania nad energią atomową… Narzędzie, które może załatwić wiele problemów, w tym jeden największy – ludzkość 😉 I póki co tylko człowiek może podjąć decyzję kto i kogo mordować i jak szerzyć strach. Niedługo szale na wadze mogą się przechylić i mózgi chorych p#$!ów oraz ich przeciwników zostaną wzbogacone o pomysły, które nie śniły się ni uczonym, ni filozofom.

Czego sobie i wam życzę!

#1090 – jak się podnieść na duchu?

Czasem się cieszysz, kiedy jesteś w stanie odnaleźć w sobie dziecko mające czas na zabawę i wiarę, że będzie zawsze dobrze. A później dzieje się coś co sprowadza cię na Ziemię. I może nie byłoby w tym nic złego, bo Ziemia, podobno, to miejsce bliskie rajowi, tylko jakoś tak nie zawsze i nie do końca.

I jak jest źle, to chciałoby się z tego marazmu wyleźć, nie robiąc przy tym nikomu, w tym sobie krzywdy. A często właśnie to jest najtrudniejsze – nie działać na swoją i innych niekorzyść. Jest to o tyle trudniejsze, że często nie wiadomo do końca co jest dobre, co złe, a co neutralne. Stanąć komuś na odcisk jest wyjątkowo łatwo, a klucząc między nogami innych można się potknąć i wybić sobie zęby. Dlatego czasem jest też pokusa by sobie siąść, włożyć głowę między kolana i zasnąć. I mieć święty spokój. Raz na zawsze.

Życie to nie film. Życie to nie bajka. Życie to raczej pseudo-interaktywna zabawka posiadająca sprzężone ze sobą elementy mające za zadanie pobudzać twoje receptory nerwowe w najmniej oczekiwany sposób, powodując przy tym spektrum odczuć negatywnych przemieszanych z pozytywnymi. Dzięki tej zmienności wielkości bodźców i czasów ich trwania badana jest twoja zdolność do adaptacji, reakcji oraz stymulacji działań zwrotnych.

Tylko ty jesteś w stanie nad sobą zapanować, bo jak nie ty to kto to zrobi?

Co ci się należy jak psu zupa? Co musisz zrobić bo to twój zasrany obowiązek, który sam na siebie wziąłeś?

A gdzie leży prawda? I jak to jest w rzeczywistości?

Chciałoby się rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady – tylko tam tyle śniegu, że człowiek by chyba umarł jakby miał odśnieżać…. I weź se tu dogódź.

#1089 – wiara

Jedną z ważniejszych rzeczy w życiu jest wiara.

Tylko nie chodzi tu o wiarę, że ktoś za nas coś zaplanował i niby wszystko jest ustalone i zorganizowane, a ty jesteś kukłą, która realizuje ten chytry plan.

W życiu chodzi o wiarę w siebie i w szczęście. I znowu tutaj nie chodzi o szczęście w sensie odczuwania satysfakcji i radości z życia (to jest raczej efektem końcowym naszych rozważań), a szczęście w wymiarze pojawiania się przypadków pomagających nam w mniejszym i większym stopniu zbiliżać się do naszych celów.

Wiara we własne siły, możliwości jest kluczowym elementem rozwoju i chęci do stawiania kolejnych kroków na ścieżce życia. Jeśli nie wierzysz, że dasz radę coś zrobić, będzie bardzo ciężko by to zrealizować, gdyż podświadomie będziesz działał tak, by spełnić swoje myśli – w tym przypadku negatywne.

Z drugiej strony wiara to nie wszystko. Możesz wierzyć i robić co możesz i mieć szczęście do pewnego momentu, a na samym końcu obecnego planu pojawi się coś, co go zniweczy. I wtedy jest ukłucie i poczucie goryczy. Każdy z nas to kiedyś przeżyje. I będzie go to bolało inaczej, na swój własny sposób. I każdy z nas będzie musiał to sobie jakoś solidnie i prawidłowo wytłumaczyć. I zapewne jednego wytłumaczenia nie będzie. Nie szukajmy wtedy winnych, a raczej pozbierajmy to co się da i ruszajmy dalej w podróż naszego życia. Bogatsi o kolejne, trudne, ale wartościowe doświadczenia.

Wtedy pozostaje nam wiara. Wiara w to co prawdziwe. Wiara, że odmieni się los i szczęście się do nas uśmiechnie.

Zatem jeśli ktoś mnie pyta czy jestem wierzący, śmiało odpowiadam: Tak, wierzący i praktykujący. … … … W siebie i w szczęście.

#1088 – kim jesteś?

Kiedyś pisałem, że warto grać w szachy (jakieś 461 odcinków temu) – #627 – Szachy . Życie trochę jest jak szachy. W różnych sytuacjach przyjmujesz funkcje różnych figur. Czasem jesteś Królem, czasem Hetmanem, Skoczkiem, Gońcem, Wieżą, czy po prostu Pionkiem. Wszystko zależy od sytuacji i funkcji jaką w niej masz przyjąć. Nie zawsze jesteś szefem, jak również nie zawsze jesteś popychadłem, wszystko zależy od kontekstu, czasu, miejsca i oczekiwań, które nakładasz sobie zarówno sam, jak i otoczenie. Każdy ma jakąś funkcję i już jeśli znalazłeś się w danym zdarzeniu, musisz zrozumieć co jest twoją rolą i jak ją najlepiej zrealizować. Być może jesteś tylko Pionkiem, ale gdy osiągniesz przeciwległą krawędź staniesz się Hetmanem?

Oczywiście życie nie jest takie proste i nie przypomina zwykłej partyjki. To raczej symultaniczny cykl wielu partii rozgrywających się w twojej głowie w każdej chwili. Zatem w jednej sytacji jesteś wielkim i chronionym Królem, a w innej walą cię po głowie niczym jakiegoś Konia 😉 .

Czy ktoś za tam wszystkim stoi? Wszak figury na planszy są poruszane mózgami Graczy, których z poziomu szachownicy nie widać. Cała gra odbywa się właśnie w ich umysłach i to dzięki nim w życie wdrażane są wszelkie posunięcia i walka!

A ponad tym wszystkim był Twórca gry. Nieznany i niezbadany Ktoś, kto czelność miał ustalić zasady, reguły i całą otoczkę tej zabawy.

Bo to wszystko to zabawa, gra mająca umilić nam czas i usystematyzować działania intelektualne w pewnych ramach pozwalających na bezkrwawą rywalizację.

I o to chodzi w życiu – mieć radochę i nie szkodzić innym.

Szkoda, że o tym zapomniano…

#1087 – myślenie i udawanie

Nóż się w kieszeni otwiera kiedy patrzy się na działania i myślenie ludzi. Znowu spychologia, zwalanie winy na innych, wykręcanie kota ogonem i odwracanie uwagi od rzeczy oczywistych, prostych i naturalnych. Już nawet nie chce się przytaczać przykładów, bo po prostu wystarczy wyjść na ulicę i popatrzeć na kierowców. Jeśli nie chce ci się nawet wychodzić to wystarczy uruchomić jakąś przeglądarkę i popatrzeć w dowolnie wybrany portal czy media społecznościowe (a może aspołecznościowe).

Tak owszem, można udawać, że się tego nie widzi lub odciąć się od tego tpu zachowań poprzez zaciągnięcie się do jakiejś organizacji, która może ci wyprać mózg i powiedzieć, że tylko tamci ONI robią źle. A my dobrze. I rób jak my to też będzie dobrze. I jest dobrze dopóki nie dostrzeżesz,  że powierzchnia pod którą wszystko się odbywa, to szambo.

I jak żyć?

Metod jest wiele i każda na swój sposób przyciągnie swoich wyznawców. Jedna z nich to homeopatia – trzeba tego szamba troszkę uszczknąć i łudzić się, że się uodpornimy na większą ilość.

Zagrożenia są dwa – jedno jest takie, że się od tego gówna uzależnisz i będziesz potrzebować więcej i więcej, a drugie takie, że ci to nie pomoże, a będziesz się łudzić, że kiedyś poprawa nastąpi i nie doczekasz się rezultatów, zamiast poszukać innej, własnej drogi. A pływanie w szambie, podobnie jak chodzenie po bagnach, wciąga niesamowicie.