Zdaje się, że jeszcze tyle czasu przed Tobą. Tyle wyzwań i niespełnonych marzeń czekających na swoją kolej. Pytanie czy się doczekają? Czy robisz coś, cokolwiek by zbliżać się do ich realizacji? O wiele łatwiej odpowiedzieć na te pytania pozytywnie, kiedy wiatr wieje w żagle, zbiorniki paliwa są pełne, a ty wyspany, najedzony i zaspokojony ze wszech stron. Wtedy chce się żyć i nawet małe sukcesy cieszą jak największe zwycięstwa!
Pytanie – jak nałapać tego szczęścia, jego nadwyżki, żeby w chwilach dołka sobie go użyć do poprawy nastroju? To jest sztuka, którą warto opanować i wykorzystywać w ciężkich czasach. Bo ciężkie czasy nadejdą szybciej niż myślisz. Na chwilę, na dłużej, byle nie na zawsze. I wtedy jakoś musisz przez nie przejść. I nie chodzi teraz, by w chwili szczęścia i euforii biczować się i wprowadzać w stan poczucia winy, tylko chodzi o to by na jak najdłużej zachować wspomnienia tego stanu, tak by wracać do tego kiedy jest naprawdę mroczno, zimno i do dupy.
Z kolei te złe chwile również mogą nieść w sobie coś co później wykorzystasz do zbudowania wiary i nadziei. Świadomość tego wszystkiego to już połowa sukcesu – a jak już jesteś za połową to już jest z górki. Nawet koty o tym wiedzą włączając swój mruczący motorek w chwilach szczęścia i przyjemności.
Kiedy są w dużym stresie – również go włączają, bo kojarzy im się ze spokojem i bezpieczeństwem, zatem chcą ten stan wywołać od drugiej strony – czyli wywracając kota ogonem…
Bądź jak kot. Kiedy ciebie los pałą przez łeb – ty go łbem przez pałę!
