#1106 – zmiany zmiany

Kilka lat temu miałem przyjemność i okazję brać udział w studiach podyplomowych na kierunku Zarządzanie i Marketing na Politechnice Lubelskiej. Po co mi takie studia? Ano po to, że chciałem poszerzyć horyzonty również w tym zakresie, a jako, że byłem menadżerem niższego szczebla, akurat wpisywało się to w moje zainteresowania „biznesowe”.

Jednym z przedmiotów było zarządzanie zmianą, a że było to jeszcze przed okresem pandemii, bo ukończyłem tę szkołę bodaj w 2017 czy 2018 roku, głównym tematem jednego z wykładów był lęk przed zmianą miejsca fizycznego w pracy – to znaczy biurka przy, którym się siedzi. Podobno taka zmiana w jednym z wydziałów uczelni nie powiodła się, bo ludzie byli zbyt przywiązani do pokojów, w których spędzali pracowniczy żywot.

Dla mnie temat wydawał się prosty, bo akurat w firmie miałem klika przypadków gdzie pokoje i biurka musieliśmy zmieniać praktycznie z dnia na dzień i nikt z tym jakiegoś większego problemu nie miał. Później nastąpiła pandemia, która w ogóle wszystko wywróciła do góry nogami, a po przejściu przez punkt krytyczny nastąpił ruch w kierunku pracy hybrydowej. I tutaj się zaczęło, praktycznie globalnie – psioczenie na pracę w biurze, psioczenie na pracę zdalną, niewystarczające modele takie i siakie, i nastało to czego można się było spodziewać – sytuacja, w której wszyscy zaczęli szukać oszczędności.

I u mnie w biurze, po raz kolejny, nastała konieczność zmiany i modyfikacji miejsc biurowo – technicznych, aby skumulować pracowników na dostępnej przestrzeni i ogranicznyć koszty utrzymania biur. I zaczął się drobny, aczkolwiek mocno odczuwalny bunt. Pomimo tego, że zmiana była komunikowana i planowana od kilku miesięcy, kiedy nadeszło spotkanie z twardą rzeczywistością, okazało się, że jednak, pomimo trybu hybrydowego i możliwości pracy jednynie części czasu w biurze, znaczna liczba pracowników poczuła obawę i fizyczny strach przed zmianą. Prostą i praktycznie bezpieczną zmianą, która nie ogranicza i nie odbiera żadnych przywilejów dotychczasowej pracy, a jedynie wymaga przeniesienia 4 liter o maksymalnie dwa pokoje w jedną czy drugą stronę, z zachowaniem możliwości posiadania własnego biurka na wyłączność.

Zmiana trwa, ciekawe jak się potoczy, jak bardzo będzie trwała i jakie ostatecznie wywrze konsekwencje na zespołach, które część przestrzeni będą musiały podzielić między siebie. Bardzo jest to interesujące, ale jedną korzyść już dostrzegam – przy zmianie biurka, musiałem wyrzucić część zbędnych i już niepotrzebnych gratów. Tak, bo jako przodownik zmiany, zmieniłem miejsce jako pierwszy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *