Siedział i patrzył przez okno. Bezmyślnie. Bezsilnie.
– Po prostu musisz zacząć to robić. Powoli, krok po kroku. – powiedział Mistrz – Nikt za Ciebie tego nie zrobi, chyba, że chcesz się poddać i pozostawić swoje marzenia własnemu losowi.
– Tylko ja muszę się zastanowić czy to na pewno moje marzenia? Może mi się coś po prostu wydawało? – odrzekł i zdziwił się, że usłyszał swój głos – Ja nawet nie wiem co tu robię, skąd się wziąłem i czy na pewno mogę ruszyć się z tego miejsca.
– Cóż, z jednej strony to źle, ale z drugiej to dobra wiadomość. Każdy kiedyś stanie przed ścianą. Teraz po prostu popracujemy nad tym jak możesz to pokonać i nauczyć się z tym żyć. Taka sytuacja powtórzy się jeszcze nie raz, a ty musisz wiedzieć jak sobie z tym poradzić. Posiedź tu chwilę, popatrz się na wiatr, a ja pójdę zaparzę Ci ziółek i opowiem pewną historię, która spotkała mnie wiele lat temu. Ważne jest to byś kontrolował poziom swojej energii, gdy spada i zbliża się do rezerwy, naładował akumulatory zanim spotka cię to co wielu fircyków i niepoprawnych optymistów.
W tej bezsilności i powierzchownym zobojętnieniu jest moc niebytu. A wiadomo, że czarna dziura potrafi wchłonąć wszystko i obrócić w niebyt. Zatem miejmy nadzieję, że ta siła również w nas się narodzi. Im więcej tego jest, tym mniej zaskoczeń się wydarzy. Wszak wszystko się zmienia w zastraszającym tempie, ale nic nie ulega przewrotnym zmianom. W wytrwałości jest siła, ale siła tkwi również w zwinności. Sęk w tym, że ani mamuty, ani dinozaury nie miały tyle zwinności by przetrwać na tym padole. Co więc jest kluczowe? Kluczowe jest balansowanie na krawędzi lub lepiej płaszczyźnie, którą sterujemy i to my nadajemy jej ruch. Bo gdy stery przejmuje ktoś inny, to my musimy nadążyć za jego rytmem i martwić się czy dobrze tańczymy do tego co nam zagra.
Kiedyś nadejdzie turbulencja, która zaskoczy wielu i wyrzuci ich z krzeseł w niespodziewane kierunki. Grunt by wtedy mieć odpowiednio zapięte pasy bezpieczeństwa. Kiedy to będzie i co będzie przyczynkiem tego zdarzenia jeszcze nie wiadomo, ale wiadomo, że nadejdzie wcześniej czy później. Będzie to zapewne w najmniej spodziewanym momencie. Wtedy kiedy opuścisz gardę i pomyślisz o niebieskich migdałach.
Często zdarzy się, że ktoś będzie chciał przyciągnąć twoją uwagę i nakłoni cię do działań, które być może będą odciągać cię od twojego celu. Być może jeszcze nie wiesz nawet co nim jest i co się na niego składa, ale może w takim razie, pora na to by go poszukać? Tak na poważnie.
Bo jeśli nie zaczniesz go szukać dzisiaj to kiedy? Czy dzisiaj nie może być tym dniem, bo rozpocząć poszukiwania zaginionego celu? Serio chcesz czekać, aż ktoś łaskawie przyniesie ci i położy to u stóp mówiąc: „To są twoje cele. Zrealizuj je i przyjdź do mnie rozliczyć ich wykonanie, za 4 miesiące. I lepiej by były dobrze dowiezione, bo inaczej będziemy musieli ci udzielić zrównoważonego feedbacku.”
W międzyczasie zrób jeszcze serię przysiadów, jumpów, swapów, powerpointów i zaproponuj coś na siebie i na innych.
