W końcu przyszła. Wyczekiwana, wypatrywana, przynajmniej przeze mnie. Dzisiaj miałem okazję i (chyba) przyjemność pobiegać po lesie tuż po świcie. Ach, jak ja lubię słuchać tych ptaszków, czuć to pojawiające się jeszcze nieśmiało ciepło. Nawet błoto lubię, kiedy nadchodzi Pani Wiosna! Najgorsze jest to, że minie szybciej niż ustawa przewiduje i trzeba wielkiej uważności by niczego nie przegapić. Pierwszych pączków, listków, kwiatów na drzewach, zapachów, dźwięków i pojawiających się z brązu (sic) kolorów. Każdego dnia trzeba być czujnym i uważnym i chłonąć każdą chwilę wszystkimi zmysłami.
Wiem, to banalne i samolubne. Sprzedajemy broń i amunicję na wschód, ludzie w III świecie głodują, podatki trzeba płacić, a na onkologii kolejki do lekarzy specjalistów. Ale czymże jest życie, jak nie ciągiem chwil, które następują jedna po drugiej i jedyne co pozostaje po nich to ulotne wspomnienie? Dzisiaj to dzisiaj, są ludzie wokół, którzy wypełniają czas i przestrzeń i na tym należy się skupić przede wszystkim. A gdzie widzę siebie za 10 lat? Cóż, to zależy. Jak to wyczytałem, w bardzo przyjemnym cyklu książek „Powiernik” (szczerze polecam jako Słowianin i Lubelak), bogowie znają przyszłość, każdą jej wersję, ale to co się wydarzy zależy od wielu czynników, w tym naszych wyborów.
Zatem nie zamierzam, nie doceniać każdego drobnego szczegółu, który mogę dzisiaj zobaczyć, dotknąć czy poczuć. To dar, którego nie wolno przegapić, bo kto wie czy będzie kolejna Wiosna? Ludzkość prawdopodobnie jej doczeka, ale jednostki nie wszystkie. Nie przegapmy zatem tego, co jest nam dane.
