No nic. Trzeba zachować spokój i balans, jak zawsze. Tak jak trzeba, tak jak to powinno się odbywać. Z godnością, z rozsądkiem, z pokorą i czymś tam jeszcze, o czym wiedziałem, lecz zapomniałem.
Nie ma tak, żeby nie mogło być gorzej i lepiej. I trzeba się cieszyć, że się nie szczeka. I w ogóle to inni mają gorzej, a wszystko to wina pana T. Z drugiej strony, zdawać by się mogło, że będzie lepiej, bo jest nadzieja, że przez jakiś czas nie będzie gorzej, a to prawie jak potwierdzenie, że jest zajebiście. Fakt jest faktem: ludzie nie są gorsi. Świat również nie jest gorszy niż był kiedyś, a jedynie poprzez poszerzanie horyzontów i czerpanie wiedzy z dostępnych źródeł okazuje się, jak jest. Jak jest twardo wokół i na jakie przeszkody będziemy się natykać każdeg dnia. Oczywiście nie wszyscy, bo jedni mają łatwiej, a inni po prostu nie widzą przeszkód.
Najgorsze jest to, że są tacy co mają to wszystko w poważaniu i nie poczuwają się ani w obowiązku, ani w odpowiedzialności do czegokolwiek. Czy zatem warto się przejmować czymkolwiek? A może wprost przeciwnie? A może najlepiej być jak struś i schować głowę w piasek?
Złość, ból, żal, niemoc – na nic to się nie zda. Trzeba więc korzystać z tego co jest dostępne i realizować swoje marzenia i cele, choć czasem nawet one jakoś tak blakną i wydają się być gówno warte. Trzeba to przetrwać, mówić swoją mantrę i brać życie jakie jest. W końcu – „Nie ma tego złego co na dobre nie wyszło” – tak? No przecież już nawet trąbią w radio, jak to polskie firmy się dorobią na odbudowie Ukrainy i jak to jest zajebiście, bo w końcu jesteśmy w samym środku zaintersowania… Na każdym poziomie jest coś co powoduje, że wraca myśl – „Kto Panu to tak pięknie spi#$%%?”.
Czy ktoś za tym serio stoi?
