#1119 – samoocena

Cóż, niektórzy poza wadą wzroku mają jeszcze inne wady, którą może np. być niska samoocena.

Chciałoby się sięgać ku doskonałości, czekać na ten znak i poczucie, że to już, że można czymś pożytecznym dzielić się z innymi. Być autorytetem, osobą, która zna się na tym o czym się wypowiada. I coś ciągle cię blokuje, uważasz, ze jeszcze trochę trzeba coś dokręcić, dociągnąć, poczekać, aż to co pokażesz będzie tak dobre, że innym głowy urwie. I czekasz, próbujesz na boczku, patrzysz na swoje niedoskonałości i chce ci się płakać, bo wiesz, że przecież stać cię na wiele więcej. Zresztą słyszałeś to już setki tysięcy razy – możesz bardziej, możesz lepiej, możesz … !

I jesteś tu gdzie jesteś, a ci co mają to w nosie coś robią i idą naprzód. Ileż to miernej jakości artykułów, filmików, opinii, firm, firemek, zakładów usługowych i ekspertów – doradców od wszystkiego.

Ostatnio czytałem artykuł, jak się przygotować do Biegu Rzeźnika. Ciekawy to bieg (no dobra – marszobieg, nazywany Biegiem), gdyż pokonuje się go w parach, co nie zdarza się często na imprezach biegowych – jest to element obowiązkowy tego wyścigu. I autor tego artykułu opisuje jak się przygotować, by go w ogóle przebiec ten 80km dystans, mieszcząc się w limicie czasu i startował w tym biegu dwa razy, z tą samą osobą. Serio. Ja przebiegłem go już 4 czy 5 razy i jakoś nie wiem czy mogę doradzać komuś coś z taką pewnością. A doświadczenie mam o tyle większe niż autor wspomnianego artykułu,że partnerów miałem trzech (i ze wszystkimi zgadzaliśmy się co do taktyki i sposobu przemierzenia trasy). I tu rodzi się w mej głowie pytanie – czy ja za dużo wymagam od siebie i od innych, czy nie doceniam własnych możliwości i posiadanego doświadczenia? Wszak napisanie podobnego artykułu nie stanowi żadnego wielkiego wyzwania.

Przykładów można skutecznie pokazywać więcej, z różnych dziedzin – np. fotografii (ludzie mają firmy fotograficzne i robią zdjęcia za pieniadze, zdjęcia, do których osobiście wolałbym się nie przyznawać), masażu – tak ludzie manipulują ciałem innych ludzi, nie mając zielonego pojęcia o tym co robią, motoryzacji – nawet wymiana prostych części czy zmiana opon w fachowym zakładzie woła o pomstę do nieba, nie wspominając juz o wykonywaniu prostych i trudniejszych prac remontowych.

No nic – nie da się zrobić wszystkiego samemu, trzeba delegować pewne zadania, ale wygląda na to, że nie należy się bać wyzwań, tylko brać byka za rogi jak notabene Masutatsu Oyama.

Nie ma na co czekać na jakieś niespotykanie zielone światło, tylko trzeba realizować te zadania, które sprawiają, że czujemy się lepiej i stajemy się lepszymi ludźmi. Ważne, dla mnie, jest to, żeby nie zaszkodzić przy tym innym.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *