Nie wiem czy mi się chce cokolwiek robić. Jedyne co mi się chce to leżeć i spać, no może jeszcze poczytać i zaspokoić inne potrzeby fizjologiczne. Wychodzi na to, że jestem przemęczony. Praca, treningi, prowadzenie zajęć, welbeing, staranie się zostać jak najlepszą wersją siebie i osiąganie celów, na które się sam człowiek zdecydował. I pytanie czy to warto?
„Niestety warto, bo jak nic nie będziesz robić to będziesz nic nie warty” – tak sobie powtarzam, choć wiem, że to też jest bez sensu. Można nic nie robić i też się w tym odnaleźć, mieć z tego radochę, mieć za co żyć i oczekiwać szacunku innych.
Możesz w sumie robić różne rzeczy – pytanie tylko w imię czego i czy dobrze się z tym wszystkim czujesz? Bo można również skakać jak pajac i wykrzykując z uśmiechem wesołe zdania brnąć w zakłamanie i ułudę, rozsyłąjac posty na różnego rodzzaju portalach społecznościowych.
Wszystko jest skomplikowane, nawet proste rzeczy. Ostatnio na przykład trafiłem na artykuł: Funkcja kosza na śmieci w Windows, która oszczędzi Ci sporo czasu i miejsca na dysku. Artykuł na wiele linijek, może stron, oczywiście z powtarzającymi się zdaniami i powtórzeniami powtórzeń. I co? Shift + Delete usuwa plik z pominięciem kosza, dla zwykłego użytkownika zazwyczaj nieodwracalnie. Po co ten cały patos i bezsens nadmiaru?
Po przeczytaniu takiego czegoś (chyba artykułu), znowu rodzą się pytania – po co to wszystko jest, poza wyciągniem uwagi, czasu i kasy innych ludzi?
Może rzeczywiście, leżenie, spanie i czytanie książek ma większy sens niż mi się wydaje? I odpowiednia aktywność fizyczna.
