#1127 – potknięcia

Nikt nie jest idealny. A na pewno nie ja. I cóż, jakoś trzeba sobie z tym radzić. Planuje się w życiu wiele rzeczy, wydarzeń, procesów, a i tak wyjdzie jak zwykle.

I co, nie planować? Udawać, że ci nie zależy? Albo, że Ci właśnie zależy za bardzo? Pozory mylą i łatwo przedobrzyć lub niedoszacować i po to wymyślono tolerancję. To właśnie to pojęcie ma nam uświadomić, że odchyłki powinny działać na naszą korzyść i powinny zminimalizować ryzyko większych wpadek. W sumie to jest lepiej niż nam się wydaje. Mamy jeszcze zapas do spożytkowania na inne marzenia, te przyziemne i te bardziej górnolotne, choć, tak myślę, że ludzkości nie uda się uratować i z tym faktem lepiej się pogodzić.

To, że ludzi dobrej woli jest więcej, wcale nie będzie oznaczać, że dadzą radę nad tym zapanować, bo dla ludzkości liczy się sukces i możliwości. Idąc za tygodnikiem Times, kto był m. in. czlowiekiem roku?

1938 – Adolf Hitler

1939 – Józef Stalin

2007 – Władimir Putin

Co się liczy dla świata? Co wobec tego wszystkiego znaczą moje potknięcia i błędy?

No właśnie – nic. Zatem pora zająć się swoimi celami (nie mylić z celami, w których gniją prawowicie skazani) i robić to co sprawi choć odrobinę radości twoim bliskim i tobie.

Cieszenie się życiem tu iteraz to jedyna pewna rzecz. Jeśli z niej nie korzystasz, to znaczy mniej więcej tyle, że cię tu nie ma.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *