Nikt nie jest idealny. A na pewno nie ja. I cóż, jakoś trzeba sobie z tym radzić. Planuje się w życiu wiele rzeczy, wydarzeń, procesów, a i tak wyjdzie jak zwykle.
I co, nie planować? Udawać, że ci nie zależy? Albo, że Ci właśnie zależy za bardzo? Pozory mylą i łatwo przedobrzyć lub niedoszacować i po to wymyślono tolerancję. To właśnie to pojęcie ma nam uświadomić, że odchyłki powinny działać na naszą korzyść i powinny zminimalizować ryzyko większych wpadek. W sumie to jest lepiej niż nam się wydaje. Mamy jeszcze zapas do spożytkowania na inne marzenia, te przyziemne i te bardziej górnolotne, choć, tak myślę, że ludzkości nie uda się uratować i z tym faktem lepiej się pogodzić.
To, że ludzi dobrej woli jest więcej, wcale nie będzie oznaczać, że dadzą radę nad tym zapanować, bo dla ludzkości liczy się sukces i możliwości. Idąc za tygodnikiem Times, kto był m. in. czlowiekiem roku?
1938 – Adolf Hitler
1939 – Józef Stalin
2007 – Władimir Putin
Co się liczy dla świata? Co wobec tego wszystkiego znaczą moje potknięcia i błędy?
No właśnie – nic. Zatem pora zająć się swoimi celami (nie mylić z celami, w których gniją prawowicie skazani) i robić to co sprawi choć odrobinę radości twoim bliskim i tobie.
Cieszenie się życiem tu iteraz to jedyna pewna rzecz. Jeśli z niej nie korzystasz, to znaczy mniej więcej tyle, że cię tu nie ma.
