Blisko dwa lata minęły. 68 weekendów, poza tym 210 godzin obowiązkowych praktyk. Przeczytane książki, filmy, materiały i godziny własnych ćwiczeń praktycznych oraz zgłębiania teorii zwiazanej z fizjologią i anatomią.
I tak zostałem Technikiem Masażystą w szkole medycznej. Zgodnie z założonym planem opisywanym TUTAJ. I 196 wpisów na blożku.
Zawsze lubiłem masować, ale jak to bywa, nie ciągnęło mnie aż tak, by zgłębić się w to zagadnienie bardziej niż hobbystycznie, aż nadeszła czarna chmura wizji, że być może w niedalekiej przyszłości z moim wzrokiem, będzie na tyle źle, że nie będę mógł wykonywać dotychczasowej pracy.
I wtedy podjąłem decyzję, przy wsparciu mojej Ukochanej, że masaż może być moim planem B.
I ten plan B stał się na jakiś czas planem A. Zagłębiłem się w niego, wkręciłem i poczułem, że jest to dobra droga na dalszy rozwój i rozwinięcie tego co już mam, jaką mam wiedzę i jak mogę pomagać innym być w coraz lepszej kondycji psychofizycznej.
Jestem tutaj gdzie jestem, bogatszy o wiele doświadczeń i wiedzy, i stoję na początku dalszej drogi, a właściwie dróg, na których rozwidleniu się znalazłem. Najważniejsze jest to, że nie mam zamiaru na tym poprzetsać i ruszam ochoczo w dalszą podróż, naładowany na 120% pozytywną energią.
