W sumie to nie wiem, kim chciałbym zostać jak dorosnę.
Wydaje mi się, że najbardziej na świecie, to kimś kto ma dużo na głowie, spokój wewnętrzny, robi coś dobrego dla siebie i dla innych, w sensie, że jest przydatny i do tego ma czas żeby spędzać go z bliskimi. Acha, i lubię nowe technologie, programowanie, rozwiązywanie problemów, aktywność fizyczną, działanie w stresie i chaosie oraz świetną zabawę. Lubię majsterkowanie, ale jakoś za szczególnie mi to nie wychodzi oraz dziedziny artystyczne takie jak rysowanie, śpiew oraz pisanie bzdur, co także wydaje się nie być w zakresie moich głównych talentów.
Jeśli chodzi o resztę – to lubię prostotę i działanie. Co prawda lubię się też ponudzić, pomyśleć i pospać, ale wszystko ma swoje miejsce i granice.
Uwielbiam przyrodę i spacery. Kocham czytać książki i mapy. Lubię się zmęczyć i odpoczywać. Uwielbiam życie.
Jak marzenia przełożyłem na rozwój osobisty?
Skończyłem liceum ogólnokształcące, następnie wymęczyłem tytuł inżyniera na Politechnice Lubelskiej w dziedzinie Technologia i Budowa Maszyn (2001 r.) – specjalność Samochody i Ciągniki. Równolegle w 1998 rozpocząłem pracę w Telekomunikacji Polskiej w straży przemysłowej – pilnowałem mienia i osób w obiektach telekomunikacyjnych. W roku 2000 zmieniłem profil zawodowy i pracowałem w grupie technicznej zajmującej się instalacjami łączy dzierżawionych oraz cyfrowego dostępu do Internetu – na początku wąskie pasmo, a od 2001 rozpoczęliśmy uruchmianie sieci ADSL na terenie województwa lubelskiego. W tym czasie rozpoczęła się moja przygoda z różnymi szkoleniami telekomuniakcyjnymi oraz informatycznymi. Ukończyłem studia podyplomowe na kierunku Nowoczesne Systemy Telekomunikacyjne w Wojskowej Akademii Technicznej, następnie studia podyplomowe: Projektowanie i Wdrażanie Systemów Informatycznych. Wiedzę zdobytą na szkoleniach i studiach od razu wdrażałem w pracy zawodowej, gdzie zajmowałem się głównie nadzorem nad systemami telekomunikacyjnymi oraz budową i administrowaniem systemami IT związanymi z tymi zadaniami.Wyzwań w pracy przybywało – zakres odpowiedzialności rósł w miarę centralizacji działań firmy oraz rozwoju sieci i usług. Aby nie zaniedbać swego rozwoju ogólnego, dałem się namówić na kolejne studia podyplomowe – Public Relations i Komunikacja Społeczna, rozwijałem również swoje zainteresowania związane z programowaniem – chłonąłem wszystko co się dało. Żeby tego było mało, aby zaspokoić swój głód związany z potrzebą ruchu w 2001 roku wróciłem po kilkuletniej przerwie do treningów Karate Kyokushin w Lubelskim Klubie Karate Kyokushin w Lublinie. Zaczęło mi się to jeszcze bardziej podobać i w roku 2005/2006 rozpocząłem prowadzić zajęcia praktyczne dla dzieci połączone z ukończeniem kursu instruktora.
To był bardzo trudny okres bo właśnie wtedy dopadły mnie problemy zdrowotne. Pozbierałem się jakoś. W pracy zawodowej kolejne szkolenia, w karate 2009 wymarzony czarny pas 1 DAN. W „międzyczasie” kurs trenera II klasy, 2 DAN. W pracy wyjazdy na misje do Afryki Zachodniej – Gwinea i Gwinea Bissau.
Później zostałem kierownikiem działu monitrowania usług, co wiązało się z rozwojem moich kompetencji miękkich związanych z komunikacją i współpracą z ludźmi, a także obsługa klientów hiszpańskojęzycznych – mój zespół komunikował się w dużej mierze po hiszpańsku i angielsku. Opanowałem angielski na poziomie C1, hiszpański na B1. W tym czasie również zdobyłem tytuł technika BHP aby lepiej zaznajomić się z przepisami oraz kodeksem pracy. Kolejnym krokiem było ukończenie studiów podyplomowych na kierunku Zarządzanie i Marketing oraz zdobycie przeze mnie stopnia 3 DAN. Ukończyłem również kurs trenera klasy I karate. Umiejętności i wiedzę wykorzystywałęm na bieżąco w prowadzeniu zajęć, treningów oraz kursów intruktorskich. No i oczywiście cały czas kręciło mnie programowanie i poznawanie nowych technologii. Python zdobył moje serce, pomimo początkowych trudności związanych ze zrozumieniem jego filozofii.
Wszystko składało się niemal perfekcyjnie aż do momentu powrotu moich problemów zdrowotnych, w 2021 miałem mały wypadek, który uświadomił mi po raz kolejny, że niczego w życiu nie można być pewnymi mogę np. stracić wzrok, kiedyś, z większym lub mniejszym prawdopodobieństwem. A że miałem zajawki na masowanie – rozpocząłem naukę teoretyczną i praktyczną w zawodzie masażysty (równolegle kontynując pracę zawodową i działalność w klubie karate). I tak oto po kolejnych dwóch latach zdałem wszystkie wymagane egzaminy i zostałem technikiem masażystą. W sumie Technikiem Masażystą.
Czas leci, lata płyną, przybywa jedynie doświadczenia, przemyśleń i póki co, siwych włosów.
Robię różne rzeczy, jestem konsekwentny i upierdliwy. Zmienny i stały, wolny i szybki. Konserwatywny i nowoczesny.
I co z tym wszystkim dalej począć?
…………………………
………………….
……….
….
…
..
.
Gdzie siebie widzę za 5 lat???
Ha ha
Widzę.
