Czasem nachodzi ochota na różne rzeczy lub czynności. Na przykład na narzekanie. Takie zwykłe ludzkie, polskie narzekanie. A to, że woda nie jest sucha, miska pusta, strzyka w kolanie, sztywno nie tam gdzie trzeba, czy że znowu pod górkę. A człowiek by chciał po prostu żyć na jakimś przyzwoitym poziomie, którego naoglądał się na filmach, wyczytał w książkach czy usłyszał z historii płynących przy ognisku.
Czasem się rozmarzy istota, czasem nawet rozmarze, kiedy łezka szczęścia lub tęsknoty spłynie po policzku, ale nachodzą też czarne, zawistne myśli, skąd inni czerpią dobra materialne by pokazywać w jaki dobrobyt opływają? W sumie jakie to ma znaczenie? Czy pływasz jachtem po Morzu Karaibskim w towarzystwie takich to czy innych ludzi, którzy są tam w jasno określonym celu i ….. [STOP]
Jakie to ma znaczenie?
Żadne.
Liczy się tu i teraz. I to co z tym zrobisz. Co możesz zrobić teraz dla siebie i innych? Jakie kajdany Cię trzymają? Jakie siły Cię poruszają. Do czego zmierzasz? I czy to będzie To? I co za tym pójdzie dalej? A może cierpisz na syndrom sztokholmski i jesteś manipulowany lub co gorsza działasz z własnej, nieprzymuszonej woli, nie do końca w swoim własnym interesie?
Czy umiesz odnaleźć spokój? Tutaj i teraz? Czy masz paliwo na kolejne działania? I czy wiesz dokąd zmnierzasz?
Ten tego – pytania ważne i trudne. Warto o nich często myśleć, zamiast przewijać fejsika, insta czy tiktoka. W końcu tam wszyscy chcą nas na coś naciągnąć. To się nazywa biznes. 😉
A ty przecież masz możliwości i tylko chęci i działanie dzielą cię od tego co się wydarzy dalej.
