Rozpoczynam 3 tydzień przygotowań.
Jest dobrze. Jest źle. Nie wiem jak jest. Kiedyś to było….
A teraz jest trochę ciężko. A najgorsze jest to, że nie sama ciężkość przygniata, ale mniejsza chęć współpracy ciała oraz lęk przed tym, że się przegnie.
No, ale dopiero dwa tygodnie za mną. Na pocieszenie, z ciekawości zrobiłem sobie test sprawnościowy do WOT (Wojska Obrony Terytorialnej) i jak się okazuje, zdałbym go bez problemu już teraz. 3km w czasie poniżej 17 min (u mnie 15:09), 25 pompek, 30 brzuszków w ciągu 2 minut (to chyba jakiś żart…). Podobnie test Coopera wyszedłby dobrze – około 2200m w ciągu 12 minut. Więc podstawa jakaś jest.
Ostatni tydzień budowałem zatem bazę ogólną, próbowałem przypomnieć sobie, jak to jest być w gazie i jak się próbować zebrać do kupy. Oprócz tego poćwiczyłem kata, a właściwie przypomniałem sobie schematy części z nich.
Podsumowując – tydzień nienajgorszy i mam nadzieję, że kolejne będą jeszcze lepsze. Kolejny tydzień stoi otworem…
