#1712 – czy podróże kształcą?

Podróże kształcą. Takie jest powszechna opinia propagowana w szkołach i opinii publicznej w Polsce. Ludzie dodają do tego jeszcze jeden element, mianowicie przeświadczenie, że podróże wywyższają, dają poczucie bogactwa , wysokiego statusu oraz możliwość wrzucenia miliona zdjęć na insta czy fajsbóka. A prawda jest taka, że to nie podróże coś z nami robią tylko my sami mamy możliwość odkrywania siebie i innych w nowych warunkach. Ba mamy sposobność skonfrontowania własnych przemyśleń, oczekiwań i założeń z rzeczywistym światem. Tylko tych elementów w większości przypadków nie osiągniemy podróżami all inclusive w kurortach czy na jachtach, a poprzez eksplorację zwykłych miejsc zamieszkałych przez ludzi, zwierzęta czy rośliny, w zależności od tego gdzie się znajdziemy i na co skierujemy naszą uwagę. Bo to przecież o uwagę i uważność chodzi. O wspomnienia i przemyślenia i wzbogacanie siebie o kolejne elementy do wykorzystania w kolejnych projektach.

Obecna podróż, którą zaczęliśmy niecałe 24h temu i potrwa jeszcze jakieś 180h dała mi już nowe spojrzenie na życie. Niby oczywiste i proste a jednak świeże i jak zwykle spod innego kąta. Do tej pory bowim patrzyłem na całość jako na proces, a przecież w nim znajduje się wiele projektów, na które można zwracać jeszcze bardziej swoją uwagę. I te miniprojekty mogą dawać jeszcze więcej satysfakcji z całego procesu nadrzędnego, który stanowią.

Tak właśnie stoję, piszę i myślę jednocześnie i próbuję zrozumieć jak bardzo i na czym powinnismy skupiać sowją uwagę. Czy na planie i jego realizacji, czy na dostrzeganiu nowych i niespodziewanych okazji, do nowych przemyśleń i działań. Oba podejścia bowiem mają różne zalty i zagrożenia. Jeśłi masz plan i dążysz do jego realizacji bez rozglądania się na boki, nawet jeśli coś zrealizujesz, może okazać się, że umknęło coś ważnego, istotnego, ciekawego…. A jeśli z drugiej strony korzystasz z każdej możliwości by powąchać kwiatek tuż obok, nie znajdziesz czasu by przejść dalej, do kolejnego etapu działań.

I tak widzicie, sam siebie przekonałem do tego co juz wiedziałem – że nigdy nie wiadomo do końca, co można i trzeba zrobić, żeby było dobrze. Musisz się kierować intuicją, uważnoscią, determinacją, wiedzą i ciekawością w każdym możliwym czasie i miejscu, w odpowiedniej proporcji.

Czasem trzeba się trzymać planu, by peron nie odjechał, a czasem można przysiąść na ławce przy fontannie i cieszyć się obserwacją ludzi, idących z lewa na prawo i prawa na lewo. Jest czas na rozmowę, milczenie i czytanie książek. I zastanowienie się tak dokładnie nie nad tym co chciałbym robić jak dorosnę (bo to już wiem, że się nigdy tego nie dowiem) tylko kim jestem teraz i mogę być w ciagu 24h. Do którego elementu, w którym projekcie się zbliżam, a który z nich musi chwilę poczekać na swój udział w procesie?

Wszak komputery i procesory działają tak samo – przetwarzają jeden element na raz, odkładają go do kolejki, biorą nastęþny kawałek. A jeśli przychodzi specjalne przerwanie, rzucają tę robotę w cholerę i zajmują się właśnie tym co ważne. Tutaj i teraz. Robią to i wracają do kolejnych zadań.

Wracając do głównego nurtu wpisu – to czy podróże nas dokształcą, zależy tylko od nas i od tego gdzie chcemy pójść i co zrobić. Ta podróż już mnie dokształciła, choć się dopiero zaczęła i widzę, ze ma wpływ na to co robię i będę robił w przyszłości.
A jaki jest plan? Plan jest zmienny i wije się na razie jak wąż podążający na drugi brzeg rzeki i w tym momenci ejest to jak najbardziej na miejscu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *