Jak już pisałem, wrześniowy urlop pomału przemija, ale znalazłem chwilę by wspomnieć o nowym, które wpadło na mnie niespodziewanie i prawdopodobnie na dłużej ze mną zostanie. TRE, czyli Tension Release Exercises – czyli autorska metoda dra Davida Bercelliego pozwalająca na uwalnianie stresu i traum z ciała poprzez wibracje wywoływane sekwencjami ćwiczeń. Metoda dedykowana jest wsparciu działań terapeutycznych i jej celem jest przywrócenie równowagi układów nerwowego, biochemicznego i anatomicznego. TRE oczywiście powinniśmy rozpocząć pod okiem fachowca, bo z ciałem mogą się dziać niespodziewane rzeczy i lepiej mieć przy sobie kogoś, któ pozwoli nam przez to przejść bez uszczderbku na naszym dobrostanie. Więcej informacji na stronie TRE POLSKA
Ćwiczenia dla mnie:
Heiko dachi – stoimy naturalnie, stopy równolegle, na szerokość bioder / ramion. Raczej węziej niż szerzej. Tutaj, nogi bez przeprostu, leciutko ugięte w kolanach.
- Naturalne oddychanie w heiko dachi. Kolana lekko ugięte, bez przeprostu.
- Heiko dachi, nogi bez przeprostu, powolny skłon. Oddechy w opadzie, Głowa luźno czubkiem skierowana do dołu. Bardzo powoli wracamy do wyprostu oddychając. Głowa luźno wisi i wraca na końcu.
- Luźny rozkrok, kolana lekko ugięte. Skłon do przudu, analogicznie jak w 2. Ręce i głowa najpierw w przód, następnie do jednej i do drugiej nogi. Wracamy do przodu. Łączymy powoli nogi poprzez przesuwanie ich na pięty i na śródstopie. Pozycja końcowa to heiko dachi. Wracamy tułowiem i głową do góry tak jak w poprzednim ćwiczeniu.
- W heiko dachi przechodzimy na krawędzie stóp – jedna zewnętrzna, druga wewnętrzna. Tak zmieniamy kilkanaście razy.
- W heiko dachi przesuwamy tułów i miednicę do przodu, bez odrywania pięt od podłoża. Następnie wracamy głową i tułowiem do tyłu, pozostawiajać miednicę z przodu. Rozluźniamy się, oddychami i staramy się poczuć własne ciało.
- Krzesełko pod ścianą. Nogi lekko rozwarty kąt w kolanach. Pozwalamy drżeć nogom, ale wysiłek ma być do około 50% naszych możliwości. Kiedy go osiągamy, idziemy tułowiem opartym o ścianę lekko wyżej. I tak powtrazamy podnosząc tułów aż do wyprostu nóg.
- Stoimy pewnie na jednej nodze. Noga lekko ugięta. Druga w okolicach kolana. Dłonie ułożone tak, że wszystkie palce stykają się opuszkami. Dotykami tak ułożonymi dłońmi czubka głowy. Łokcie na zewnątrz. Stoimy tak 1 minutę i oddychamy, świadomie czując grunt pod stopami oraz czubek głowy pod palcami. 1 minuta i zmiana nogi.
- Leżymy na plecach, najlepiej na macie. Oczy otwarte, Oddychamy, można wydawać dźwięki. Można się przykryć, podłożyć coś pod głowę, ręce. Mamy się rozluźnić i mieć ciepłe stopy.
- Leżymy dalej, stopy łączymy do motylka (stopy dotykają się podeszwami), luźno pracujemy kolanami góra dół, ale bardzeij szerzej. Kiedy się rozluźnimy przychodzimy do 10.
- Lekko unosimy biodra, aż się uniosą pośladki i lekko pracujemy na luzie kolanami unosząc je powoli i opuszczająć, tak jak się ustawia ręcznie ostrość w aparacie. Staramy się wyczuć mimowolne, naturalne ruchy i drżenie ud. Kiedy znajdziemy te ruchy przechodzimy do 11.
- Kontynujemy tylko stopy stawiamy podeszwami na ziemi. Czujemy ciało, drżenie i ruchy nóg. Oddychamy.
- Leżymy w rozluźnieniu. Oddychamy. Można się przykryć, zdrzemnąć. Odpocząć.
I już.
Muszę wam powiedzieć, że nie wierzyłem, ze to na mnie zadziała za pierwszym razem! Super wrażenie. Będę używał tej metody. Nogi robiły co chciały, ale dziwne i przyjemne uczucie!
A wam polecam spróbować pod okiem specjalisty. Różni ludzie różnie reagują na początku – fakt niezaprzeczalny.
