#1715 – TRE – coś nowego dla mnie

Jak już pisałem, wrześniowy urlop pomału przemija, ale znalazłem chwilę by wspomnieć o nowym, które wpadło na mnie niespodziewanie i prawdopodobnie na dłużej ze mną zostanie. TRE, czyli Tension Release Exercises – czyli autorska metoda dra Davida Bercelliego pozwalająca na uwalnianie stresu i traum z ciała poprzez wibracje wywoływane sekwencjami ćwiczeń. Metoda dedykowana jest wsparciu działań terapeutycznych i jej celem jest przywrócenie równowagi układów nerwowego, biochemicznego i anatomicznego. TRE oczywiście powinniśmy rozpocząć pod okiem fachowca, bo z ciałem mogą się dziać niespodziewane rzeczy i lepiej mieć przy sobie kogoś, któ pozwoli nam przez to przejść bez uszczderbku na naszym dobrostanie. Więcej informacji na stronie TRE POLSKA

Ćwiczenia dla mnie:

Heiko dachi – stoimy naturalnie, stopy równolegle, na szerokość bioder / ramion. Raczej węziej niż szerzej. Tutaj, nogi bez przeprostu, leciutko ugięte w kolanach.

  1. Naturalne oddychanie w heiko dachi. Kolana lekko ugięte, bez przeprostu.
  2. Heiko dachi, nogi bez przeprostu, powolny skłon. Oddechy w opadzie, Głowa luźno czubkiem skierowana do dołu. Bardzo powoli wracamy do wyprostu oddychając. Głowa luźno wisi i wraca na końcu.
  3. Luźny rozkrok, kolana lekko ugięte. Skłon do przudu, analogicznie jak w 2. Ręce i głowa najpierw w przód, następnie do jednej i do drugiej nogi. Wracamy do przodu. Łączymy powoli nogi poprzez przesuwanie ich na pięty i na śródstopie. Pozycja końcowa to heiko dachi. Wracamy tułowiem i głową do góry tak jak w poprzednim ćwiczeniu.
  4. W heiko dachi przechodzimy na krawędzie stóp – jedna zewnętrzna, druga wewnętrzna. Tak zmieniamy kilkanaście razy.
  5. W heiko dachi przesuwamy tułów i miednicę do przodu, bez odrywania pięt od podłoża. Następnie wracamy głową i tułowiem do tyłu, pozostawiajać miednicę z przodu. Rozluźniamy się, oddychami i staramy się poczuć własne ciało.
  6. Krzesełko pod ścianą. Nogi lekko rozwarty kąt w kolanach. Pozwalamy drżeć nogom, ale wysiłek ma być do około 50% naszych możliwości. Kiedy go osiągamy, idziemy tułowiem opartym o ścianę lekko wyżej. I tak powtrazamy podnosząc tułów aż do wyprostu nóg.
  7. Stoimy pewnie na jednej nodze. Noga lekko ugięta. Druga w okolicach kolana. Dłonie ułożone tak, że wszystkie palce stykają się opuszkami. Dotykami tak ułożonymi dłońmi czubka głowy. Łokcie na zewnątrz. Stoimy tak 1 minutę i oddychamy, świadomie czując grunt pod stopami oraz czubek głowy pod palcami. 1 minuta i zmiana nogi.
  8. Leżymy na plecach, najlepiej na macie. Oczy otwarte, Oddychamy, można wydawać dźwięki. Można się przykryć, podłożyć coś pod głowę, ręce. Mamy się rozluźnić i mieć ciepłe stopy.
  9. Leżymy dalej, stopy łączymy do motylka (stopy dotykają się podeszwami), luźno pracujemy kolanami góra dół, ale bardzeij szerzej. Kiedy się rozluźnimy przychodzimy do 10.
  10. Lekko unosimy biodra, aż się uniosą pośladki i lekko pracujemy na luzie kolanami unosząc je powoli i opuszczająć, tak jak się ustawia ręcznie ostrość w aparacie. Staramy się wyczuć mimowolne, naturalne ruchy i drżenie ud. Kiedy znajdziemy te ruchy przechodzimy do 11.
  11. Kontynujemy tylko stopy stawiamy podeszwami na ziemi. Czujemy ciało, drżenie i ruchy nóg. Oddychamy.
  12. Leżymy w rozluźnieniu. Oddychamy. Można się przykryć, zdrzemnąć. Odpocząć.

I już.

Muszę wam powiedzieć, że nie wierzyłem, ze to na mnie zadziała za pierwszym razem! Super wrażenie. Będę używał tej metody. Nogi robiły co chciały, ale dziwne i przyjemne uczucie!

A wam polecam spróbować pod okiem specjalisty. Różni ludzie różnie reagują na początku – fakt niezaprzeczalny.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *