Tak chce mi się. problem tylko, że nie zawsze i nie wszystko. A często nie to, co akurat byłoby przydatne i potrzebne w danym momencie. Chciałoby mi się jebnąć tym wszystkim i gdzieś ucieś z ukochaną, zaszyć się w głuszy i koczować obcując z naturą, nawet w nesprzyjających warunakch. Razem, wspólnie, na dobre i na złe.
Sytuacja jest taka, że jednak żyjemy w zajebistym XXI wieku i trzeba ładować kiesy korporacji pracując w pocie czoła, pocie który nie wynika ze zdrowego i uzasadnionego wysiłu, a jest następstwem stresu i nieustającego pierwotnego niepokoju. I jestem z ukochaną, na dobre i na złe, tylko nie mamy wystarczająco dużo czasu by spędzać go we dwoje zmierzając do wspólnego celu.
