#1727 – zwalić winę

Idzie nowe.

I jak zwykle pora na zasianie strachu przed zmianą.

Starzy, obaleni, będą straszyć Nowymi.

Nowi będą straszyć, że to co złe jest winą i konsekwencją działań Starych.

Potrwa to 4 do 8 lat i role się odmieną. Nowi staną się Starymi, Starzy Nowymi i tak się to będzie kręcić aż do pełnego upadku.

A gdyby, wszyscy odpuścili trochę, zwolnili i dostrzegli, że jesteśmy ludźmi, manipulowanymi przez różne grupy? Religijne, polityczne, mniejszościowe.

Tolerancja jest mylona z anarchią i sodomią, demokracja z komunizmem, komunizm z chrześnijaństwem. Prawda z fałszem, a najlepszą motywacją do działań lub ich zaniechania jest nienawiść i strach. A wszystko dzięki kłamstwom i niedomówieniom.

Oni i My. My i Oni. Ci i Tamci. Wracają czasy bohaterów romantyzmu – mesjasze i wyzwoliciele. Czego? Ludzi przed ludźmi. Sami przed sobą.

Głód, cierpienie, choroby i strach. Taka jest wizja zmian na świecie.

Czyli nic się nie zmieniło. A czyja to wina? No tych tamtych, przecież, że nie nasza. Bo gdyby to od nas zależało, to by było dobrze.

Nam.

Bo im to nie trzeba, bo to głupki albo osoby natchnione złem. A my to dobrzy.

Nic, tylko się wstydzić za ludzkość.

Czy da się to jakoś naprawić?

A świstak siedzi, zawija w papierki i patrzy czy się kasa zgadza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *