#1746 – dusiołek

Czasem coś dusi. Siedzi na klacie i męczy, że ciężko oddech złapać. Przodkowie mówili, że to dusioł, a ja tak sobie myślę, że to po prostu stres.

Dużo na głowie mamy, wydaje nam się to istotne i ważne, ale w sumie to niezbadane są wyroki ludzkie, a to co się tak naprawdę śniło filozofom, pozostanie ich słodką tajemnicą, w większości przypadków.

Ludzie niby mądrzy, niby głupi, ni tacy ni tacy. Coraz więcej mamy dostępnych bodźców, zadań, infromacji, wiedzy, wymagań, zobowiązań, a i tak nic z tego więcej dobrego nie wyniknie. Bo jeśli zaistniejesz, to i tak jedynie na chwilę, w najlepszym przypadku na kilkadziesiąt lat. Może coś po tobie zostanie na dłużej i wpiszesz się na karty historii, a może nie (kto wynalazł koło albo młotek?), a nawet jak coś już wykminisz to być może, że albo to wypaczą, albo wykorzystają do kolejnych wojen i eksterminacji. Tych złych na szczęście. Znaczy złych dla tych co to wykorzystają. No i bądź tu mądry – czy to na pewno warto gonić za tym?

Wiadomo – dobrze mieć dobrze, i tyle żeby starczyło. I podobno nadmiar pieniędzy nie przeszkadza. Tobie Twoich nie, ale być może przeszkodzi komuś innemu, że masz to co masz. Wszak zawiść i zazdrość są tak stare jak ludzkość i pomimo, że to złe i nie na miejscu, to się zdarzają takie sytuacje. Tutaj, dzisiaj – to nie nowość.

Nic to. Dusiołkowi nie daj się dopaść. Oddychaj spokojnie i rób swoje. Kochaj, ciesz się i raduj tym co i kogo napotykasz na swojej drodze. Bo co innego przyszło nam robić na tym świecie?

Jedni są zdrowi i bogaci, inni chorzy i biedni, a jeszcze inni są gdzieś po środku. I nic na to nie poradzimy w większości przypadków. A w innych możemy zrobić cuda niewielkim nakładem sił i pracy. I na tym polega szczęście, że trzeba je przyciągać.

Przyciągajmy dobro, odpychajmy zło. Cieszmy się tym co mamy i tańczmy w deszczu. Jest pięknie!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *