Ja mówię – wy robicie. Słuchajcie – nie analizujcie za bardzo i przynoście dary w ofierze, tak bym mógł się tym napawać i cieszyć. Wasz ból jest dobry, bo krzepi. To, jak wiele potraficie, bezkrytycznie znieść, daje nadzieję na to, że możecie znieść jeszcze więcej. I bardzo dobrze!
Jesteście najdzielniejszym narodem, wybranym spośród wielu, by dowieść jak bardzo jest z wami krucho i jak wiele przed wami wyzwań, którym oczywiście nie podołacie, ale ja swoją bezgraniczną łaską, pozwolę wam pełzać u mych stóp jeszcze przez jakiś czas. Część z was rozdepczę, ale części pozwolę się pastwić nad wami w moim imieniu. Będą to moi namiestnicy. Czcijcie ich trochę mniej niż mnie, bo tylko mi należy się uwielbienie i chwała.
Możecie robić co chcecie, pod warunkiem, że mieści się to w zakresie na jaki wam pozwalam, a z każdej, choćby, myśli wybiegającej poza ten stan rzeczy macie się zwierzyć moim namiestnikom na planecie. I szczerze żałować, i odrobić zadane czynności poprawcze, by głupoty odeszły z waszych pustych głów.
A za czyny złe i podłe, zostaniecie ukarani jeszcze dotkliwiej, tak by wasi naśladowcy również poczuli strach, ból i nieuniknione zniszczenie.
Nie ma wyjątków. Prawie.
Moi namiestnicy, z racji wykonywanych zadań, mogą poczuć się ważniejsi, w pewnych, zrozumiałych granicach, tak by strach wzbudzać wśród najniższych. Jednak nadmierne nadużycia będą również karane z należytą dokładnością.
Drżyjcie zatem i korzcie się, bo moja dobroć jest nieograniczona, ale wstrzemięźliwa, z waszego powodu – wszak zbyt słabi jesteście by samodzielnie stanowić o sobie. Zatem lepiej mądrze milczcie niźli głupio gadać macie.
Jak już nabierzecie ogłady, to opowiem wam historię, tak abyście ogarnęli swoimi ograniczonymi zmysłami, jak to wszystko się zaczęło i jak z braćmi i siostrami zaczęliśmy ten projekt prototypu świata. Już niedługo będziecie gotowi by zbliżyć się do tej wiedzy o krok. Kolejny krok w dziejach ludzkości.
Na początku był Obłok. Chmura. Para.
