Czy życie w ogóle ma jakiś głębszy sens?
Czy warto się tym przejmować? Szukać odpowiedzi na pytania bez odpowiedzi? A może szukać nowych pytań i próbować zachęcić do tego innych?
Czy nasze życie ma większy sens niż życie pokoleń, które już tu były? Czy pokolenia po nas mają szansę na coś nowego?
Czy my jesteśmy najmądrzejsi na świecie? Czy kiedykolwiek coś się zmieni?
Tak i nie.
Tak, bo miarka się zbiera, cośtam i ktoś korzysta z tego i coś buduje. Dla siebie, czasem również dla innych. Jednym jest lepiej, innym tak samo, jeszcze innym gorzej. Piniądz rządzi, ludzkie życie to tylko piniądz. Czy wojny i polityka o tym nie świadczą? AAAA i religie.
Nie, bo to i tak bez znaczenia. Ważne jest tu i teraz. To czy oddychasz, czy twoje serce pompuje krew, czy twoje komórki wiedzą co mają robić i robią to dobrze?
Jak przestaną, to już cię nie ma. Koniec.
Możesz być Arystotelesem, Kopernikiem, tym od Iphona, jak mu tam było – Steve Jobs. Dzisiaj jesteś, jutro zostaje po tobie wspomnienie.
Czy to, że o Tobie pamiętają coś dla ciebie zmieni? Czy to, że masz jacht, służących i szafkę z tabletkami co robią dobrze coś zmienia?
Jesteś tu w jakimś innym celu niż przedłużenie gatunku? Tak, tak, dusza, raj i buk i daj borze niebo. Czyś lepszy od eugleny zielonej?
Jeśli tak to napisz w czym.
Bo to wszak o chwilę chodzi.
O tę teraz.
A czekaj, już przeminęła. O tę teraz.
