Jak to ktoś kiedyś napisał, pamiętam tylko tyle, że w liceum: „śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”.
Wziąłem i sprawdziłem – ks. Jan Twardowski. Pomijam przy tym, że pisząc o kimś, trzeba wspomnieć, że to ksiądz. Co to za różnica? Mądrze napisał i chwała mu za to, nie trzeba się od razu uprzedzać, że to ksiądz.
Wracając do sedna – śpieszmy się, śpieszmy, bo chwile z bliskimi skończą się szybciej niżby się chciało. Różnie się układa, raz jest dobrze, raz świetnie, raz fajnie i warto docenić każdy dobry moment i pielęgnować go, bo może się okazać, że to ten ostatni. A czemu ostatni? A tego właściwie nie wiemy. Wojny, wypadki, przypadki i ludzka głupota często krzyżuje najchytrzejsze plany.
Życia nie oszukasz, więc nie trać czasu na zamartwianie się pierdołami, bo serio nie ma to żadnego znaczenia.
A co w życiu najważniejsze? Życie. Energia. I nadzieja. Bo nadzieja umiera ostatnia.
–KONIEC–
jest nowym początkiem
–C.D.N.–
