#1784 – równowaga

I znowu jak bumerang, który nie trafił w cel, wraca temat równowagi. Balansu, homeostazy. Pozornego bezruchu i ciągłego szukania środka ciężkości.

Aby to osiągnąć trzeba się skupić na tym, by reagować na małe sygnały wysyłane przez otaczające nas osoby i przedmioty. Mało tego, trzeba jeszcze reakcję dostosować do znanych i nieznanych warunków wszechświata. A po co? By minimalizować odchylenie podczas przechodzenia przez punkt zerowy, by do niego dążyć, jak do spełnienia marzeń.

I po co to wszystko?

W zasadzie po nic, bo tak jak i względny jest czas i przestrzeń, to tak ten punkt może podążać za tobą i być na wyciągnięcie ręki czy czego tam chcesz.

Chyba, że….. Chyba, że jesteś jeszcze z kimś. I dopiero wtedy ma to znaczenie, by wasze punkty były na wyciągnięcie waszych rąk i nie zmieniały położenia względem siebie, bo jak się rozjedziecie, to będzie dysonans i nieuchronna katastrofa, powiązana z wybuchem supernowej lub wygaśnięciem wszystkiego.

Komunikacja, współpraca, wspólne wartości i wzajemna radość to klucze do osiągnięcia wzajemnego sukcesu objawiającego się pozorną równowagą położoną na energetycznej powłoce zasilanej waszą wolą i duchem tworzenia nowej wartości. Brzmi to patetycznie, niezrozumiale i chaotycznie, bo takie jest życie. Czekanie na nieoczekiwaną zmianę miejsc, ciągły niepokój i cieszenie się z drobinek szczęścia, które nas otaczają i tworzą unikalną atmosferę.

Czy ten tunel po prawej to wyjście z sytuacji? Czy jedynie ułuda i psoty zmysłów gdy nastepuje powolne niedotlenienie i wygasanie funkcji życiowych?

Jeszcze krok, jeszcze dwa i nastanie początek. A może koniec. I tak nie ma to znaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *