Pytanie po co nam kodeksy, prawa i umowy, skoro i tak wszyscy naokoło szczycą się jak je obchodzić i wystrychnąć na dudka innych, nam podobnych.
I nie jest to wyrywkowe i potępiane działanie, a wręcz moda na zaradność i przejaw woli walki i przeciwstawiania się wrogim siłom, które przecież kreują zasady. A zasady, z zasady należy łamać i nie dać się przy tym złapać.
I bądź tu mądry, pisz wiersze i staraj się być dobrym człowiekiem.
W każdym razie – powinieneś mieć swój kodeks moralny i się go trzymać, byś mógł żyć w zgodzie ze sobą. I tak pewnie wszyscy robią i mają świetny (sic) spokój.
Życie umyka, biegnie nieubłaganie, czas tylko czeka aby przeć naprzód. Pytanie czy jeszcze znasz jego prawdziwe znaczenie i wartość jaką dla Ciebie niesie?
Nie da się – haha, potrzymaj mi piwo!
Tu nie wolno! Nie wolno? To szybko.
Ile dasz za dzisiejsze 15 czy 20 minut spędzone z kimś bliskim, za 10 czy 20 lat?
I tu najważniejsze – czy w ogóle coś dla Ciebie będzie za ten czas?
Kto to wie?
A pewnych praw nie da się nagiąć i będzie trzeba im się oddać.
… And Justice For All …
