Człowiek i jego wola, kiedy jest zdrowy i sprawny, jest praktycznie nieograniczona.
Można wziąć kartkę papieru, coś do pisania lub rysowania i tworzyć własną wizję mniej lub bardziej rzeczywistego świata lub choćby jego części. Niby nie jest to nic wielkiego, ale słowa sa narzędziem i orężem wywołującym emocje oraz kreującym działania ludzkości. Kilka słów wypowiedzianych w odpowiednim tonie, na właściwy temat może spowodować poderwanie narodów lub innych grup społecznych do okreslonych działań lub ich zaniechania. Nieważne, czy to jest prawda, półprawda, czy zupełna fikcja wywołać może burze i to nie tylko takie w szklance wody.
Cóż zatem szkodzi, by ropocząć własną przygodę z kreacją wycinka świata i stworzyć wizje, którymi można dzielić się zarówno ze współczesnymi ludźmi, potomnymi, jak i ze sztuczną inteligencją, która chętnie wspomoże rozwój tych inicjatyw w dowolnie zdefiniowanych kierunkach. Kiedyś niebo było limitem, teraz, okazuje się, że nawet ono nie stanowi żadnej przeszkody w zmyślaniu, wymyślaniu, kłamaniu, czy halucynowaniu. Nic nie jest już pewne, nic nie może zostać zakwestionowane, ponieważ nie ma czasu na kłótnie o nieistotne przedmioty czy definicje, skoro w danej chwili pojawiają się setki nowych pomysłów, często zupełnie nietrafionych.
Mogę napisać, że przy próbie ukrojenia kromki chleba, mój ostry jak brzytwa, wykonany w technologiach XXI wieku nóż, zagłębił się w mój wskazujący palec, niczym w maslo, a ciało me przeszył dreszcz emocji. Po chwili poczułem jak ciepły, czerwony płyn zaczął zalewać mą dłoń, a gęste niczym miód krople kapać zaczęły na blat. I wtedy zrozumiałem, że to co sobie planowałem, na najbliższe godziny i dni, niestety nie zostanie zrealizowane, gdyż wszechświat postanowił spłatać mi takiego, małego niczym Koszałek – Opałek, psikusa. I tak sobie myślałem, nieudolnie próbując zatamować krwawienie, jak plan minutowy, odjeżdża mi z peronu, a proste rzeczy znowu wracają na swe tory, komplikując mi kolejne kroki układającej się łamigłóœki.
Kap Kap płyną łzy, niczym w piosence Pod Budą, ale kapiąca krew to zupełnie inne, energetyczne uczucie. Złość, trochę bezradność i nieuniknioność dalszego zwolnienia akcji. Cóż, Rambo, wsadziłby sobie taki palec w tyłek i ruszył dalej na podbój wszechświata, a ja mogłem tylko poddać się pomocy udzielonej mi przez ukochaną ratowniczkę i z pokorą znosić odkażanie i zakładanie plasterków szyjących na ranę. To był jednak dopiero początek, bo tak jak dobrze opatrzona rana za klikanaście dni stanie się jedynie niczego nie znaczącą blizną, tak słów, wystrzelonych jak strzały z łuku, już nie zatrzymasz.
Niezależnie, czy były wypowiedziane, we frustracji, nieświadomości, bólu egzystencjalnym, czy z głupoty, ciężko zatamować niewidzialne krwawienie duszy, które spowodują.
Zatem czasem lepiej mądrze milczeć niż głupio gadać, a rozpoczęcie wypowiedzi może rozwiać wiele wątpliwości, które audytorium mogło mieć na twój temat, zanim się odezwałeś.
Ludzka głupota jest nieograniczona, podobnie jak mądrość i co gorsza obie zmierzają wspólnie, przeplatając się, w kierunku nieznanego. Dokąd to zmierza, możemy się jedynie domyślać, a strach i ciekawość zaopiekować może jedynie to czym nakarmimy swoje ciała i umysły. Tutaj nie pomogą nawet strażnicy galaktyki. Po prostu trzeba zakasać rękawy i robić to co możliwe, tym co jest dostępne, w miejscu, w którym się aktualnei znajdujemy.
Work smart not hard, keep it simple, sit on your ass if it is the best you can do for you right now.
Bądźcie zdrowi i trzymajmy się ramy – to się nie …..
